Manchester City już w sobotę podejmie u siebie Liverpool. Szykuje się absolutny hit, co do tego nie ma wątpliwości. Piłkarze, którzy wybiegną na murawę Etihad Stadium, są gwarantem świetnego widowiska. Ciekawie powinno być także przy trenerskich ławkach, na których zasiądą dwaj szkoleniowcy, których na pierwszy rzut oka łączy jedynie zamiłowanie do piłki.
Manchester – miasto robotnicze, wypisz wymaluj angielska Łódź. Tysiące fabryk, centrum angielskiego przemysłu maszynowego, elektrotechnicznego, samochodowego etc. Jak na ironię trenerem City jest człowiek, do którego przylgnęła łatka „inżyniera”. Nie bez powodu, ponieważ ukończył studia na wydziale inżynierii lądowej i wodnej. Manuel Pellegrini – starszy, lekko posiwiały, elegancki pan, z nieco zwichrowaną czupryną. Jak sam o sobie mówi, miłośnik dobrego kina i wyrafinowanej literatury. Zafascynowany golfem. Tytan ciężkiej, analitycznej pracy. Futbol to dla niego nie tylko boiskowa rzeczywistość, ale także żmudna praca w mroku własnego gabinetu.
Spokojny, wyważony, bardzo oszczędny w okazywaniu swoich emocji. Może sprawiać wrażenie człowieka zamkniętego w sobie, introwertyka. Zupełnie nie zgadza się to ze stereotypowym wizerunkiem szalonego, wesołego Latynosa. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej jego postaci, wsłuchać lub wczytać się w jego wywiady, łatwo stwierdzić, że Pellegrini to typ człowieka przyjemnego, niekonfliktowego, oddanego rodzinie i skupionego na swojej pracy, którą bezgranicznie kocha. Nie chciałbym wchodzić w rolę znanego z Ligi+ Extra psychologa Leszka Melibrudy, ale właśnie takie wrażenie można odnieść po obejrzeniu kilku wywiadów z Pellegrinim w roli głównej.
https://www.youtube.com/watch?v=BLCFhxUM5Ao
– Postrzegam futbol jako heavy metal – tak właśnie wypowiada się Jurgen Klopp, czyli sobotni rywal „inżyniera” Pellegriniego. Ma być głośno, nieprzewidywalnie, zaskakująco. Nie ma miejsca na utarte schematy, w cenie jest improwizacja, własna inicjatywa, może nawet chaos. Futbol, jaki prezentują druzyny Kloppa, to doskonałe odwzorowanie samego Niemca. Klopp to zdecydowane przeciwieństwo Chilijczyka.
Dla byłego trenera Borussi Dortmund tzw. strefa techniczna mogłaby nie istnieć. Gruba, biała kreska wyrysowana obok ławek rezerwowych nie jest dla Kloppa czymś w rodzaju muru berlińskiego. Jeśli chce, a zazywyczaj ma taką ochotę, to bez żadnych skrupułów przekracza umowną granicę. Chyba tylko Jose Mourinho i to ze wczesnych lat swojej kariery w europejskim futbolu mógłby się równać z wigorem i nieprzewidywalnością reakcji Kloppa.
Sam Klopp to także kopalnia wspaniałych cytatów. Człowiek tysiąca myśli, z których co najmniej dziewięćset jest unikatowych, odkrywczych, po prostu nowych.
– Futbol to walka, a nie spokój – tak podsumowuje grę Barcelony.
– Miałem umiejętności na IV ligę, a głowę na Bundesligę – brutalnie i szczerze potrafi mówić także o sobie.
A zwieńczeniem pomnika Kloppa niech będzie ta multimedialna perełka.
https://www.youtube.com/watch?v=Lcjijx0ywxo











