Jedna z największych transferowych telenowel tego lata dobiegła końca. W ostatniej scenie Gareth Bale wziął długopis do ręki i złożył parafkę na nowej umowie, na której były takie liczby, jakich jeszcze nie widział na oczy. Tuż przed napisami końcowymi Walijczyk zdąży się jeszcze uśmiechnąć, prezentując koszulkę Realu Madryt w błysku fleszy. Tak, to będzie już ostatnie ujęcie.
Saga trwająca przez niemal trzy miesiące skończyła się szczęśliwie dla obu stron – Andre Villas-Boas już zdążył wystarczająco zalepić lukę po najlepszym zawodniku Premier League ubiegłego sezonu kilkoma zakupami, Florentino Perez i reszta zaś dostali to, czego za wszelką cenę chcieli. Zaczyna się nowy rozdział w życiu Garetha i angielskiej piłki, bo rzadko się zdarza, żeby ktoś z Wysp chciał ruszyć cztery litery poza Zjednoczone Królestwo. Ale teraz oczy fanów z całego ziemskiego globu będą zwrócone właśnie na niego.

W życiu tego młodego skrzydłowego były takie momenty, że szanse na pozytywny rozwój jego kariery nie były tak duże jak kilkanaście miesięcy temu. Przeciwności losu bardzo utrudniały mu życie. Kiedy miał 15 lat, pomimo wielkiego geniuszu, jaki zdążył już wtedy pokazać, mierzył zaledwie 163 centymetry. Był wtedy zbyt niski i wyglądał jak patyczak. Coś w stylu Petera Croucha, tylko że o 40 centymetrów niższy. Trzy lata później, kiedy jako wychowanek Southamptonu przeniósł się do Tottenhamu Hotspur, odniósł poważny uraz więzadeł w prawej kostce w meczu przeciwko Birmingham 2 grudnia 2007 roku. Wszystko za sprawą Fabrice’a Muamby, który zamiast atakować piłkę, wziął na celownik nogę reprezentanta Walii. Bale potrzebował dwóch operacji. W taki oto sposób stracił połowę sezonu i przez resztę kampanii nie wyszedł na boisko ani razu. Osiem miesięcy bez gry. Komplikacje zdrowotne stanowiły zagrożenie dla jego sportowej przygody.
Po nieudanym dla niego sezonie 2008/2009 w czerwcu 2009 roku Gareth przeszedł operację kolana. Musiał potem opuścić przedsezonowe przygotowania oraz pierwsze tygodnie zmagań w lidze. Nagle po jego powrocie na plac gry, 26 września tego samego roku w spotkaniu z Burnley, jego kłopoty można było oddzielić grubą kreską od świetlanej przyszłości. Wtedy jeszcze odgrywał rolę rezerwowego, gdy Benoit Assou-Ekotto był w dobrej formie. Kiedy jednak defensor z Kamerunu odniósł uraz, Bale otrzymał szansę od Harry’ego Redknappa i od razu zaimponował w meczu FA Cup z Peterborough („The Spurs” wygrali 4:0). Choć był taki czas, gdy poprzedni menedżer z White Hart Lane był otwarty na sprzedaż obecnego gwiazdora, tłumacząc się tym, że piłkarz jest „zbyt delikatny” dla swoich rywali. Tak ocenił chłopaka z Cardiff po jednym treningu. Bale zawsze był spóźniony w walce o odbiór piłki.











