Zaledwie kilkadziesiąt godzin po pojedynku w Lidze Europy Hannover 96 musiał grać mecz ligowy. Na piłkarzach nie zrobiło to jednak wrażenia i rozbili Hamburger SV. Wynik 5:1 mówi sam za siebie.
To był bardzo ważny mecz dla obu zespołów w kontekście walki o europejskie puchary. Dziesiąty w tabeli Hannover, którego celem jest Liga Europy, podejmował piłkarzy Hamburgera SV, dla których marzeniem jest gra w Lidze Mistrzów.
Pierwsi do ataku ruszyli goście i przez kilka minut zdecydowanie przeważali. Już w 15. sekundzie w ostatniej chwili w polu karnym powstrzymany został Son. Kolejną groźną akcję przeprowadził Rudnevs, który świetnie zabrał się z piłką w polu karnym, minął bramkarza, ale strzał z ostrego kąta wylądował w bocznej siatce. Hannover się nie rozdrabniał i jak odpowiedział, to golem. Po dośrodkowaniu Husztiego z rzutu wolnego fatalnie zagapiła się defensywa HSV i gola głową zdobył Diouf. Źle zachował się również Adler, który wyszedł do piłki, ale nie przeciął podania. Jak pokazały powtórki, Senegalczyk był na pozycji spalonej.
Goście wyrównali w 13. minucie. Świetną akcję przeprowadził Aogo, który przerzucił piłkę najpierw nad jednym z piłkarzy Hannoveru, a potem to samo chciał zrobić z Djourou, ale ten podłożył mu nogę i sędzia podyktował rzut karny. Wykorzystał go van der Vaart. W 18. minucie Adler odpracował swój błąd przy pierwszej bramce, świetnie interweniując po strzale Dioufa z kilku metrów.
Kolejne minuty były bardzo wyrównane. Po pół godziny gry dwa dobre strzały oddali goście. Najpierw po dośrodkowaniu uderzenie głową Sona złapał Zieler, a chwilę później van der Vaart niewiele pomylił się z rzutu wolnego. Hannover nie pozostał dłużny i dobrą sytuację zmarnował Ya Konan. W 38. minucie sędzia podyktował drugi rzut karny. Do długiej piłki ruszył Pinto i w polu karnym starł się z Adlerem. Arbiter uznał, że pierwszy piłki dotknął piłkarz gospodarzy i odgwizdał faul bramkarza. „Jedenastkę” wykorzystał Huszti, ale przy oddawaniu strzału doznał urazu i musiał opuścić boisko. Nie wpłynęło to jednak na zespół Hannoveru, który tuż przed końcem pierwszej połowy zdobył kolejnego gola. Źle w obronie zachował się Son, piłkę przejął Ya Konan, a jego strzał przeleciał nad źle ustawionym Adlerem i wylądował w siatce.
Na początku drugiej połowy gospodarze cofnęli się, ale to oni pierwsi przeprowadzili groźny atak. Po bardzo ładnej akcji w kapitalnej sytuacji przestrzelił Diouf. Chwilę później niewiele zabrakło, aby Aogo zgłosił kandydaturę na bramkę sezonu. Pomocnik HSV przyjął, podbił piłkę udem i uderzył z woleja, a jego strzał minimalnie minął słupek. To był lepszy fragment w wykonaniu gości, bo blisko gola kontaktowego był również Son, który znalazł się w piłką w polu karnym, ale uderzył tuż obok dalszego słupka. Hannover nastawił się na kontry i powinien podwyższyć prowadzenie w 62. minucie. Ya Konan podał do Dioufa, a Senegalczyk miał przed sobą tylko Adlera. Jak nie trafił w bramkę z dziesięciu metrów, pozostanie jego tajemnicą. Dość jego nieskuteczności miał Mirko Slomka, który w jego miejsce wprowadził Sobiecha.
Wcześniej po podaniu Rudnevsa w pole karne w świetnej sytuacji znalazł się van der Vaart, ale jego podcinka nie sprawiła problemów Zielerowi. Te wszystkie niewykorzystane sytuacje zemściły się na HSV. Po wyrzucie z autu kapitalną akcję przeprowadził Rausch, wbiegł w pole karne, dobiegł do linii końcowej i zgrał po ziemi do środka. Piłki nie zdołał przeciąć Sobiech, a po złej interwencji Adlera trafiła ona pod nogi Ya Konana, który zdobył swojego drugiego gola.










