Hamburger SV w ostatnich latach dryfuje na granicy spadku z Bundesligi, choć zegar nadal bije. Dlaczego zespół z Volksparkstadion ma takie problemy ze znalezieniem formy?
(Nie)pokonani
Gdybyśmy powiedzieli osobie nieznającej się na piłce, że Hamburger Sport-Verein jest jedynym klubem w Niemczech, który nie zanotował spadku, to z pewnością ta mogłaby wysnuć wniosek, że jest to jedna z czołowych drużyn takich jak Bayern Monachium. Ta statystyka jednak w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla rzeczywistości i marne jest pocieszanie się, że piłkarze z Hamburga jako jedyni nie zostali (jeszcze) zdegradowani.
Głównym elementem Volksparkstadion jest zegar, który wskazuje dokładnie lata, dni, godziny, minuty, a nawet sekundy, od kiedy HSV jest w Bundeslidze. Stan w tej chwili wynosi ponad 54 lata. Mimo tak świetnej statystyki klub z Hamburga rzadko walczy o coś więcej niż tylko o utrzymanie.
Co prawda potrafi zachować dobrą passę kilku meczów wygranych, nawet z lepszymi drużynami. Zdarza mu się zdobyć trzy punkty z Borussią Dortmund, Schalke 04 itd. Jednak po kilku zwycięstwach z rzędu nadchodzi czas nędzy i rozpaczy, wtedy główną myślą trenera jest, jak wydobyć klub z kryzysu. Nie trzeba daleko szukać przykładów. Choćby w obecnym sezonie zajmuje 15. miejsce pomimo dobrego początku sezonu. Wygrał dwa pierwsze mecze, lecz potem było już tylko gorzej. Cztery porażki z rzędu z RB Lipsk, Hannoverem, BVB i Leverkusen nikogo nie szokują. Następnie przełamana zła passa remisem z Werderem i kolejne – tym razem trzy – porażki. Ostatnio hamburczycy wygrali 3:0 z TSG Hoffenheim, mecz ten pokazał, że Hamburger ma wielki potencjał, lecz nie potrafi go wykorzystać.
Taki jest już los HSV, przeplatanie dobrych meczów fatalnymi. Dzisiaj może zagrać fenomenalnie, a za tydzień będzie to zupełnie inna drużyna, która nie potrafi oddać nawet celnego strzału na bramkę.
Problem z wyborami trenerów
HSV ma dobrych skautów podpatrujących nie tylko utalentowanych piłkarzy, lecz także trenerów. Jednak przy zatrudnianiu selekcjonerów brakowało pewności i odpowiedzialności. Dwukrotnie ubiegała go Borussia Dortmund. Ostatnio w sytuacji, kiedy kilka miesięcy wcześniej o Juergena Kloppa i Thomasa Tuchela zabiegało HSV.
Jak widać, zarząd tego klubu nie ma się dobrze i nie bierze odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Według niemieckich dzienników włodarzom klubu z północy Niemiec u Kloppa nie spodobał się jego styl ubioru, który nie był zbyt elegancki. Natomiast przy zatrudnianiu Tuchela zarząd nie miał w planach czekać, aż wróci on z odpoczynku.
Podsumowując, można wysnuć tezę, że dyrektorzy tego klubu są bogami i nie mają zamiaru na nikogo czekać, nawet na trenera z absolutnego topu.
Transfery
Hamburger dokonuje bardzo dobrych transferów. W zeszłym roku wypożyczony został Kyriakos Papadopoulos z Bayeru Leverkusen, który podpisał przed sezonem umowę z HSV. Kolejny nowy transfer to młodzieżowy mistrz Europy z reprezentacją Niemiec, Julian Pollersbeck, który znakomicie spisywał się na imprezie rozgrywanej w Polsce. Jego głównym atutem jest świetny refleks, dzięki któremu potrafi wybronić bardzo trudne piłki. Podczas młodzieżowego Euro okrzyknięto go nowym Ter Stegenem i rzeczywiście ma podobne warunki do bramkarza FC Barcelona. Z pewnością będzie w orbicie zainteresowań selekcjonera reprezentacji Niemiec. Młody Niemiec nie miał jednak dobrego startu w Hamburgu, lecz jego talent jest niepodważalny i już niedługo powinien odpalić.









