Za nami pół roku emocji, niespodzianek, przeżyć tych pozytywnych, ale i negatywnych. No i te stadiony! Wypełnione po brzegi, jak nigdzie indziej w Europie i na świecie. Mowa oczywiście o niemieckiej Bundeslidze, w której w niedzielę zakończyła się runda jesienna.
10. sierpień, godzina 20:20. Niewielkie niemieckie miasteczko. Jest jeszcze całkiem jasno, jak to bywa na zachodzie o tej porze. Ulice pustoszeją, gdzieniegdzie przewijają się taksówki i mikrobusy. Widzę, że Niemcy od rana jakoś dziwnie się zachowują, a im bliżej wieczora, tym bardziej nerwowi. Pytam człowieka, u którego mieszkam – O co chodzi? Ten z oburzeniem odpowiada – Jak to co? Za dziesięć minut inauguracja sezonu! Mistrz VfB Stuttgart podejmuje jednego z faworytów do tytułu, Schalke Gelsenkirchen…
Polacy

Takie nazwiska jak Błaszczykowski, czy Krzynówek polskim kibicom znane są przede wszystkim ze spotkań reprezentacji. I aż dziwne, że ten pierwszy w barwach VfL Wolfsburg grał tak mało. Nie wskazywał na to początek sezonu. „Wilki” generalnie spisywały się bardzo słabo, ale Jacek robił swoje i reprezentacyjną formę przenosił do klubu. Zdobył nawet trzy bramki. Potem coś się zepsuło. „Krzynio” grywał coraz to mniej, a kibice w Niemczech poinformowani zostali o kontuzji kręgosłupa polskiego pomocnika. Szczerze mówiąc, ja takiej informacji nie znalazłem nigdzie, a przeszukałem sporą część Internetu. Wydaje się, że brak występów Polaka ma podłoże w kłótni, zwadzie, czy może najprostszym nieporozumieniu. Świadczyć o tym mogą chociażby coraz częstsze informacje o chęci zmiany otoczenia przez Krzynówka, a nie wydaje się, żeby było to podyktowane trudnością w wywalczeniu miejsca w podstawowej jedenastce „Wilków”. Owszem, ekipa z Volkswagen Arena ma ambitne cele i wykonane fundamenty w postaci zabezpieczenia finansowego, ale piłkarze najwyższego poziomu jeszcze nie prezentują, i ciężko by było uwierzyć, że człowiek, który dał nam remis w meczu z Portugalią, nie może sprostać Bundeslidze.
W znacznie lepszej sytuacji znajduje się drugi nasz reprezentacyjny skrzydłowy. Jakub Błaszczykowski, mimo że bramki nie zdobył, zaliczył występy w prawie wszystkich spotkaniach. Ostatnio jego wizytówką stała się… prawa obrona. Najbardziej jednak cieszy to, że 22-letni piłkarz potrafi grać bez kompleksów, nie boi się dryblingów i brania ciężaru gry na własne barki. I pomyśleć, że trzy lata temu popularny Kuba reprezentował barwy czwartoligowego KS Częstochowa.
Nie wolno też zapomnieć o innych Polakach. Artur Wichniarek przeżywa renesans formy. Siedem bramek robi wrażenie, a zdumienie jest jeszcze większe kiedy patrzy się na tabelę klasyfikacji strzelców i przed Polakiem widzi jedynie sześć nazwisk, w tym takie sławy, jak Ribery, Toni i Diego.










