W sobotnim spotkaniu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa uległa na własnym stadionie Jagielloni Białystok 1:2. Po pierwszym historycznym zwycięstwie przy Łazienkowskiej zadowolenia nie ukrywał opiekun „Jagi”, Tomasz Hajto.

– To Legia była faworytem tego meczu, więc obawialiśmy się duetu Ljuboja – Radović i będącego w dobrej dyspozycji szybkiego Koseckiego. Udało nam się to wyeliminować dzięki temu, że staraliśmy się grać w piłkę. Utrzymywaliśmy się przy niej i w pierwszej połowie stworzyliśmy pięć, sześć naprawdę dobrych sytuacji, w których brakowało ostatniego podania, można powiedzieć, takiej truskawki na torcie. Po przerwie Legia rzuciła się na nas i zepchnęła do bardzo głębokiej defensywy tylko dlatego, że na chwilę przestaliśmy grać swoją piłkę. Strzeliła bramkę, ale pokazaliśmy charakter i to, że potrafimy na wyjazdach wygrywać – powiedział Hajto.
– Przed meczem podkreślałem, że skoro Celtic mógł wygrać z Barceloną, to Jagiellonia może wygrać z Legią. Wydaje mi się, że wiara i kolektyw dzisiaj zwyciężyły. Jestem naprawdę zadowolony, że tak dobrze prezentujemy się na wyjazdach i wierzę, że u siebie również zaczniemy zwyciężać, bo czekamy na to od pierwszej kolejki – zakończył opiekun białostoczan.











