PGE GKS Bełchatów pokonał na własnym stadionie Jagiellonię Białystok 2:0 w meczu 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Po spotkaniu trener białostoczan, Tomasz Hajto, nie mógł się nachwalić snajpera rywali, Marcina Żewłakowa. Byłego reprezentanta Polski wyróżnił też szkoleniowiec drużyny zwycięskiej, Kamil Kiereś.
Tomasz Hajto (Jagiellonia Białystok): − Gratulacje dla trenera gospodarzy za to, że pierwszą połowę rozegrali koncertowo, a myśmy się pogubili zupełnie. W przerwie dokonaliśmy korekt i w drugie połowie nasza gra wyglądała lepiej. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce i dochodziliśmy do sytuacji. Pocieszające jest to, że na wysokim poziomie stało dzisiaj sędziowanie, i trzeba na takich młodych sędziów stawiać. Chyba pierwszy raz w tej rundzie byłem tak spokojny o pracę sędziego.
− Żal, że niedługo kariery będą kończyć tacy zawodnicy jak Marcin Żewłakow. Nie wiem, od kogo młodzi chłopcy będą mogli się uczyć, bo nie widzę następców z takim podejściem i umiejętnościami. Ten zawodnik rozłożył dzisiaj nas na łopatki. Jego mądrość, rozegranie, utrzymanie się przy piłce i gra głową były dzisiaj nieocenione dla drużyny z Bełchatowa. Chciałbym mieć takiego zawodnika w swojej ekipie.
− Boli mnie nasze zachowanie w pierwszej połowie, nasza reakcja po przerwie zaś była fajna. Chcieliśmy z trenerem Dźwigałą wygrać ten mecz za wszelką cenę, by nie mówiono, że nie gramy o nic, ale tak fatalnie weszliśmy w spotkanie, że korekty powinny były być robione już po 20 minutach gry. Czeka nas wiele pracy. Mamy drużynę w przebudowie, do tego bardzo młodą. Przeciwko Wiśle zagrał zespół o średniej wieku 23,2 roku. Staramy się robić coś nowego i dzisiaj po przerwie momentami fajnie to wyglądało, ale było to za mało na drużynę z Bełchatowa, która była bardzo zdeterminowana, a do tego wyprowadzała bardzo groźne kontry. Można powiedzieć, podnieśliśmy rękawicę, ale nie było nas stać nawet na remis.
− Wszyscy błagali mnie, bym założył ten dres na wyjazd, i co… okazuje się, że nie dres wygrał z Wisłą, ale umiejętności.
Kamil Kiereś (GKS Bełchatów): − Punkty, punkty i jeszcze raz punkty, bo one były dzisiaj dla nas najważniejsze. Zrobiliśmy dzisiaj na początku meczu coś, co powinniśmy zrobić przed tygodniem we Wrocławiu. Tam się nie udało, dzisiaj się powiodło. Zgadzam się z trenerem Hajto, że bardzo dużą rolę w naszym zespole odegrał Marcin Żewłakow, który zagrał dzisiaj jako cofnięty napastnik. Ćwiczyliśmy to ustawienie zimą w Turcji, jednak bardzo długo nie mogliśmy go wprowadzić, gdyż kontuzjowani byli dwaj inni napastnicy, Nowak i Buzała. Cieszę się, że dzisiaj to zadziałało, i można powiedzieć, że jesteśmy jakby dwustronni. Potrafimy zagrać w systemie 4-1-4-1, a dzisiaj zagraliśmy 4-4-2 i to przyniosło nam punkty. Przed nami cztery spotkania i trzeba sobie jasno powiedzieć, że teraz zrobimy wszystko, aby w kolejnym spotkaniu również zdobyć punkty. Założyliśmy sobie przed dzisiejszym meczem, że w każdym z pięciu spotkań jesteśmy w stanie wygrać, i dzisiaj zrobiliśmy pierwszy krok. Dziękuję zawodnikom za walkę, szczególnie w pierwszej połowie, w której piłkarsko wyglądało to bardzo dobrze. Po przerwie co prawda trochę się cofnęliśmy, oddając pole Jagiellonii, ale konsekwentnie grając w defensywie, obroniliśmy wynik i mamy cenne trzy punkty, a także przerwaną passę pięciu spotkań bez wygranej.










