W dwóch kolejnych spotkaniach jedenastej kolejki Premiership, Sunderland na własnym stadionie pokonał ekipę Stoke, a na Craven Cottage w meczu Fulham – Aston Villa padł remis 1:1. Katem „The Potters” był Asamoah Gyan, który zdobył obie bramki, londyńczykom natomiast punkt uratował w końcówce spotkania Brade Hengeland.
Gyan katem Stoke

Mecz na Stadium of Light rozpoczął się po myśli gospodarzy, bo już w dziewiątej minucie Asamoah Gyan pokonał Asmira Begovicia. Reprezentant Ghany dobił strzał Onouhy i zdobył swoją pierwszą bramkę w Premiership. W 27. minucie Ghańczyk mógł podwyższyć na 2:0 jednak został sfaulowany w polu karnym przez Jonathana Waltersa. Sędzia bez wahania wskazał ma jedenasty metr, jednak Steed Malbronque zmarnował jedenastkę. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Po zmianie stron goście przejęli inicjatywę i za wszelką cenę chcieli doprowadzić do wyrównania. Bliski tego był w 71. minucie Kenwyne Jones, jednak jego strzał głową został zatrzymany ręką przez Lee Cattermole za linią bramkową. Jednak tym razem gwizdek sędziego milczał i nie uznał on ani gola Jones’a, ani nie podyktował rzutu karnego. Kilka minut później bliski pokonania bramkarza „Czarnych Kotów” był znowu Jones, jednak tym razem na posterunku był Phil Bardsley, który wybił piłkę, zmierzającą do pustej bramki. W samej końcówce w ciągu czterech minut Stoke straciło swojego kapitana, za dwie żółte kartki do szatni został bowiem odesłany Ryan Showcross. Osłabione „The Potters” dobił po raz drugi Asamoah Gyan.
Hengeland znowu ratuje Fulham
Na Craven Cottage Fulham gościło u siebie ekipę Aston Villi. Od początku spotkania do ataku rzucili się gospodarze, chcący jak najszybciej strzelić pierwszego gola. Formę Brada Friedela sprawdzali Zoltan Gera oraz Clint Demsey, jednak ich ataki nie stanowiły problemu dla amerykańskiego bramkarza. Z czasem jednak do głosu zaczęli dochodzić goście. Mark Schwarzer najpierw obronił strzał Stewarta Downinga, a później popisał się dobrą interwencją, parując uderzenie Barry’ego Bennana. Australisjki bramkarz skapitulował w 41. minucie po strzale Marca Albringhtona. Kilka minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę swoją okazję miał Clint Dempsey, jednak nie zdołał pokonać swojego rodaka. Po przerwie tempa nie zwalniali goście, którzy chcieli podwyższyć wynik, jednak Mark Schwarzer nie dał się drugi raz pokonać. Z czasem spotkanie zwalniało i obie drużyny zaczęły grać atakiem pozycyjny. W 71. minucie wprowadzony w drugiej połowie Andrew Johnson miał swoją szansę, jednak i tym razem Friedel wyszedł ze starcia obronną ręką. W odpowiedzi na to, Ashley Young potężnie huknął w poprzeczkę. Gdy kibice powoli opuszczali stadion myśląc, że trzy punkty pojadą do Birmingham po raz kolejny w tym sezonie cenny punkt uratował ich Brade Hengeland.











