Piotr Grzelczak wyrasta ostatnio na lidera łódzkiego Widzewa. W majowych spotkaniach zdobył dla swojej drużyny już pięć bramek. Napastnik łodzian w doskonały sposób odpłaca się trenerowi Czesławowi Michniewiczowi za to, że ten daje mu szansę gry.
Odnieśliście ważne zwycięstwo, szkoda, że nie 2:0, bo wówczas mielibyście lepszy bilans w walce o puchary.
Możemy się cieszyć, że miło pożegnaliśmy się z naszymi kibicami. Szkoda, że nie udało nam się strzelić drugiej bramki, ale Lechia też miała sytuacje: słupek, poprzeczka. Cieszymy się, że udało nam się wygrać.
Ostatnio co mecz, to bramka.
Cieszę się, że piłka mnie szuka, udaje mi się pokonać bramkarza przeciwników. Trener daje mi szansę i ją wykorzystuję.
Zimnej krwi nie zabrakło w tej sytuacji w 4. minucie.
Szybka decyzja. Strzeliłam z czuba i piłka wpadła.
Za to w drugiej połowie miałeś podanie od Ben Radhii. Nie lepiej było to zostawić Sernasowi? Może masz zbyt duży apetyt na strzelanie bramek?
Akurat nie widziałem „Serniego” z tyłu. Gdyby krzyknął, to może bym puścił. Piłka przelatywała mi koło nogi, chciałem ją uderzyć w stronę bramki, nie udało się.
Skąd taka zwyżka formy? W tym miesiącu strzeliłeś już pięć bramek.
Gdy trener stawia na zawodnika, może czuć się pewniejszy, ma więcej swobody. Cieszę się, że po raz kolejny udało mi się strzelić bramkę.
Gdy wychodziliście na boisku, to zdawaliście sobie sprawę, że musicie wygrać 2:0, by bilans bezpośrednich pojedynków był na Waszą korzyść?
Do przerwy prowadziliśmy 1:0. W drugiej połowie my ruszyliśmy, pierwsi stworzyliśmy sobie sytuacje, nie udało się strzelić, później Lechia miała swoje, szkoda, że nie udało nam się strzelić drugiej bramki, bo później może to przeważyć. Ale cieszmy się ze zwycięstwa i miłego pożegnania.
Przed meczem z Lechią nie chcieliście o tym mówić, ale teraz trzeba jasno stwierdzić: walczycie o puchary pełną parą.
Został nam wyjazdowy mecz z Górnikiem Zabrze. Jedziemy tam na pewno po trzy punkty. Jest to ostatni mecz, koncentrujemy się tylko na sobie, nie patrzymy na przeciwników.
Ostatnio pokonaliście zespół z Zabrza 4:0.
Na wyjeździe, jeszcze w I lidze, pokonaliśmy zabrzan 1:0. Super byłoby powtórzyć tamten wynik.










