Grozny − polska kolonia w Rosji


Przeciętnemu Polakowi Czeczenia kojarzy się przede wszystkim z licznymi konfliktami zbrojnymi, tamtejszą mafią i niehumanitarnymi warunkami życia. Dla naszych rodaków wyjazd w stronę azjatyckiej części dawnego bloku ZSRR w celach zarobkowych i rozwojowych wydaje się nie tyle ryzykowny, co śmieszny. Zupełnie inaczej jest jednak w wypadku piłki nożnej.


Udostępnij na Udostępnij na

Maciej Rybus
Maciej Rybus (fot. sovsport.ru)

Terek Grozny to ekipa, która nie imponuje historią, stadionem, budżetem, a nawet kadrą. Drużyna z Czeczenii przez ostatnie sezony nie wybijała się ponad ligową przeciętność i zajmowała w tabeli miejsca w drugiej dziesiątce. Ten sezon okazuje się jednak dla prowadzonego przez Stanisława Czerczesowa zespołu przełomowy. Przez większość obecnego sezonu Terek utrzymuje się w pierwszej piątce tabeli, a przez krótką chwilę był nawet liderem. W pierwszych piętnastu kolejkach piłkarze z Groznego zdobywali komplet punktów w meczach z takimi drużynami, jak: Dynamo Moskwa, Spartak Moskwa, Rubin Kazań czy Zenit St. Petersburg, który w letnim okienku transferowym wydał na nowych zawodników prawie 100 milionów euro. Dobra postawa klubu z Czeczenii wyjątkowo cieszyć może kibiców w Polsce, w jego kadrze znajduje się bowiem aż czterech naszych reprezentantów: Piotr Polczak, Marcin Komorowski, Maciej Rybus i Maciej Makuszewski.

Od początku sezonu Terek to jedna z większych rewelacji ligi. Drużyna z Groznego w pokonanym polu zostawiła już największych gigantów rosyjskiego futbolu i śmiało mówi się tam o grze o najwyższe cele. − Mamy uplasować się w pierwszej ósemce. Na razie jest duża szansa, abyśmy po cichu doszli do europejskich pucharów. Musimy tylko być odpowiednio skoncentrowani i potwierdzić dobrą formę w kolejnych meczach − stwierdził w wywiadzie dla portalu Eurosport.onet.pl Maciej Rybus. Jeszcze dalej wybiega jego imiennik, Maciej Makuszewski. − Sytuacja w tabeli bardzo nas cieszy, dlatego spokojnie mogę stwierdzić, że drużynę stać na włączenie się w walkę o mistrzostwo.

Terek − Rubin
Terek − Rubin (fot. Rubin-kazan.ru)

Problemem Tereka są jednak w tym sezonie mecze z pozornie słabszym rywalem, w których zawodnikom ze stolicy Czeczenii brakuje wyraźnie motywacji, co często przypłacają utratą punktów. − Trzeba pamiętać, że w tej lidze nie ma słabych drużyn, a każde spotkanie jest inne. Chodzi tu też o indywidualną dyspozycję każdego piłkarza, dlatego musimy być tak samo zmobilizowani przed każdym meczem. Taka jest piłka, dzięki temu nasi kibice nie narzekają na brak wrażeń i monotonność − tłumaczy w wywiadzie dla naszego wortalu najnowszy nabytek Tereka, Maciej Makuszewski. Popularny „Maku” pojawił się w klubie z Groznego na początku września 2012 roku, a w oswojeniu się z nowym otoczeniem pomogli mu jego trzej rodacy. − Maciej, Marcin i Piotrek grali tu od dłuższego czasu i zdążyli się zaaklimatyzować, co okazało się dla mnie bardzo korzystne. Chłopaki porozumiewają się już po rosyjsku, dlatego było mi łatwiej, otrzymałem dużo pomocy szczególnie ze strony Piotrka Polczaka, a w drużynie jesteśmy traktowani bardzo dobrze, na równi z innymi. Szybko złapaliśmy kontakt z kolegami z ekipy, a trener daje nam szanse na pokazanie się.

Grozny to miasto położone w samym sercu Czeczenii, będące jej stolicą. Miejsce to nie kojarzy się jednak ze spokojem, a standardami życia nie przypomina europejskich miast. Zaledwie kilkanaście lat temu zakończyła się tam regularna wojna, jednak zdaniem naszych stranierich nie wszystko w Groznym wygląda tak źle, jak przedstawiają to media i panujące stereotypy. − Trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno prowadzono tutaj działania wojenne. Nic na to nie wskazuje. Grozny to nowoczesne i piękne miasto, ludzie są dobroduszni i życzliwi, a nasz stadion jest przepiękny  powiedział portalowi Legia.net obrońca Tereka, Marcin Komorowski. − Nie jest to na pewno miasto przyjazne obcokrajowcom, aczkolwiek nigdy nie spotkałem się jeszcze z negatywnym zachowaniem mieszkańców. Inna sprawa, że nie miałem okazji poznać Groznego, czego żałuję, bo wbrew wszelkim stereotypom jest to piękne, nowoczesne miasto, które ciągle się odbudowuje   mówi Makuszewski, który w Czeczenii przebywa dopiero od niedawna. Na co dzień drużyna mieszka jednak w apartamencie w oddalonym o około 400 kilometrów od Groznego Kisłowodzku. − Naszą bazę można nazwać pensjonatem. Tam każdy z nas ma swój pokój, a na stadion mamy pięć minut drogi autobusem. Kto chce, mieszka na bazie, ja w Kisłowodzku wynajmuję dom − mówi w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Piotr Polczak. − Jest to niewielki górski kurort. Małe, ale przyjazne miejsce − dodaje „Maku”.

Obiekt w Kisłowodzku
Obiekt w Kisłowodzku (fot. Ria.ru)

Powszechna jest opinia, że z każdym sezonem rosyjska Premier Liga pod wieloma względami zbliża się do najmocniejszych lig europejskich. Zespoły z Rosji regularnie występują w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, w których biją się o najwyższe cele, a coraz częściej kolejne kluby stają się własnością milionerów, którzy na ich rozwój są w stanie wyłożyć ogromne pieniądze. Idealnym przykładem jest w tym wypadku Zenit St. Petersburg, którego właściciel, firma Gazprom, w letnim okienku transferowym na sprowadzenie z ligi portugalskiej Hulka oraz Axela Witsela wydał łącznie 80 milionów euro. O porównanie rosyjskich rozgrywek z T-Mobile Ekstraklasą poprosiliśmy więc Macieja Makuszewskiego. − Zacznę od tego, że porównywanie polskiej ligi z rosyjską jest bardzo trudne. Chodzi mi przede wszystkim właśnie o wspomniane budżety klubów, które w Rosji mogą pozwolić sobie na zakup naprawdę klasowych piłkarzy. Dobrze wiemy, że polska liga ma z tym problem, podczas gdy Premier Liga w szybkim tempie goni czołowe ligi europejskie. Dlatego nie chciałbym umieszczać polskich klubów w rosyjskiej tabeli, gdyż byłoby to nieadekwatne do ich możliwości. W podobnym tonie wypowiada się na ten temat Maciej Rybus. − Poziom sportowy Primier Ligi jest zdecydowanie wyższy od polskiej ekstraklasy. Jest tu dużo więcej indywidualności. Nie myśli się tu przede wszystkim o tym, aby nie stracić gola, a wszystkie drużyny starają się atakować i iść do przodu. Pod kilkoma względami T-Mobile Ekstraklasa przerasta jednak ligę rosyjską. Rozgrywki w Polsce są lepiej zorganizowane, mamy większe i piękniejsze stadiony oraz lepszych kibiców. W Rosji fani nie dopingują tak żywiołowo − powiedział w wywiadzie dla portalu Bialoczerwoni.com.pl były skrzydłowy warszawskiej Legii.

Przed zimową przerwą w rosyjskiej Premier Lidze rozegrane zostaną jeszcze trzy kolejki, podczas których Terek zmierzy się z Wołgą Niżny Nowogród, Dynamem Moskwa i Spartakiem. Kibice klubu z Groznego mają nadzieję, że wyniki tych spotkań pozwolą im przezimować w spokoju i dobrych nastrojach, a my, jako fani z kraju nad Wisłą, liczymy zaś, że wiosną podopieczni Stanisława Czerczesowa stoczą zażartą walkę o najwyższe cele, a o ich klasie w coraz większej mierze stanowić będzie polski kwartet.

Komentarze
~xxxxxx (gość) - 12 lat temu

Fajny artykuł :)

Odpowiedz
~look (gość) - 12 lat temu

Terek jest faktycznie grożny, ale niestabilny.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze