Kamil Grosicki podczas zgrupowania w Austrii walczy o miejsce na Euro 2012. Zawodnik ma świadomość, że nie jest ulubieńcem selekcjonera Franciszka Smudy, więc w ciągu pobytu w Lienz musi udowodnić swoją wartość.
Smuda przez długi czas nie stawiał na pomocnika Sivassporu. Do tej pory Grosicki wystąpił w ośmiu meczach reprezentacji, przy czym tylko dwukrotnie wychodził w pierwszym składzie. Głównym zarzutem skierowanym w stronę „Grosika” był brak zaangażowania w grę destrukcyjną oraz nienawiązywanie walki z twardymi obrońcami.

Piłkarz nadal przyznaje, że nie czuje się pewniakiem do wyjazdu na Euro 2012. Wydaje się jednak, że pierwszą szansę wykorzystał. W niedzielnym meczu z austriackim czwartoligowcem zdobył dwie bramki oraz dwukrotnie asystował. Kolejną okazję otrzyma prawdopodobnie we wtorek, w towarzyskim spotkaniu z reprezentacją Łotwy.
– Nawet golami, asystami i grą w sparingach z amatorami staram się przekonać do siebie trenera. Najpierw chciałbym znaleźć się w 23-osobowym składzie na Euro, a potem spróbuję powalczyć o miejsce w jedenastce. Na prawym skrzydle kadry gra Kuba Błaszczykowski, ale z lewej strony zrobiło się troszkę luźniej – powiedział Grosicki.
Były zawodnik Jagiellonii Białystok ma za sobą udany sezon. W tureckim Sivassporze rozegrał 40 meczów, a tylko w dwóch z nich nie zagrał od pierwszej minuty. Siedem bramek i jedenaście asyst to bardzo dobry wynik.
– Znowu zaczęło się mówić o mojej przeprowadzce do Galatasaray Stambuł. Do tego droga daleka, ale wiem, że zainteresowanie jest. Wyjazd do Turcji okazał się strzałem w dziesiątkę. Przez półtora roku gram na lewym skrzydle Sivassporu i trener Smuda wie, że w tym miejscu boiska czuję się najlepiej.










