Kamil Grosicki pokusił się o podsumowanie 2010 roku. Młody reprezentant Polski jest zadowolony z tego okresu.
„Grosik” był wyróżniającą się postacią w Ekstraklasie. Można go uznać za jednego z głównych autorów sukcesu Jagiellonii, która obecnie znajduje się na czele tabeli, w maju sięgnęła po Puchar Polski, a w sierpniu po superpuchar. Grosicki strzelił jesienią sześć bramek, trzykrotnie asystował kolegom.

– Wiadomo – zawsze tych goli i asyst mogło być więcej, ale nie ma co narzekać. Jagiellonia na półmetku rozgrywek jest liderem oraz posiadaczem Pucharu i Superpucharu Polski. Byłem regularnie powoływany do kadry, więc rok mogę uznać za udany – podsumował 22-latek.
Napastnik „Biało-czerwonych” podsumował również ostatni w tym roku mecz reprezentacji, w którym był bardzo aktywny, ale nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
– Cieszę się przede wszystkim z tego, że dochodziłem do sytuacji strzeleckich. Gorzej byłoby, gdybym ich nie miał. Bardzo żałuję zwłaszcza tej sytuacji z końcówki pierwszej połowy, kiedy to minąłem bramkarza i oddałem strzał, ale obrońca niestety zdążył wybić piłkę z linii bramkowej. Jakby padł wtedy gol, to poczułbym się o wiele pewniej, gdyż zdobyłbym swojego premierowego gola w reprezentacji. A tak pozostaje mi czekać na kolejną szansę. Wydaje mi się, że zrealizowałem to, co trener ode mnie wymagał, tylko szkoda, że nie strzeliłem bramki. Po meczu Tomek Frankowski powiedział, że zabrakło właśnie tego gola – powiedział Grosicki.











