Współwłaściciel klubu z północno-wschodniej części Londynu, David Gold, po raz kolejny wypowiedział się na temat stanowiska, które piastuje Avram Grant. Wg niego Izraelczyk nie ma powodów do tego, by obawiać się o swoją przyszłość.
Od początku sezonu w Anglii minęło już półtora miesiąca, a klub prowadzony przez Avrama Granta tkwi na szarym końcu stawki. West Ham United jako jedyny klub w Premiership po czterech kolejkach nie zdobył ani jednego punktu. Nie dziwi więc, że coraz częściej dało się słyszeć słowa krytyki spadające na izraelskiego szkoleniowca. Avram Grant zastąpił Gianfranco Zolę na koniec poprzedniego sezonu.
Plan minimum został osiągnięty, bo West Hamowi udało się uniknąć spadku z ligi, ale początek obecnej kampanii to totalna klapa. „Młoty” jak dotąd przegrały z Aston Villą, Boltonem, Manchesterem United i Chelsea. Już w sobotę ekipa z północno-wschodniego Londynu uda się na Britannia Stadium, by powalczyć o pierwsze punkty ze Stoke City. Jak się okazało, trener londyńczyków nie będzie obecny na tym spotkaniu, ponieważ będzie uczestniczył w żydowskim święcie Jom Kippur.
Wszystko to zdaje się nie poruszać władz klubu, które uspokajają kibiców i dziennikarzy. Dobrotliwy zarząd West Hamu wypowiada się tym razem poprzez Davida Golda: – To mecze z czterema ekipami, z którymi w ubiegłym sezonie ugraliśmy dwa punkty, więc nie ma się co dziwić, że jesteśmy z tyłu.
– W meczu z jednym z najlepszych klubów na świecie – Chelsea – było widać energiczną drużynę. To fakt, na którym musimy się wspierać. Avram jest bezpieczny. Już niedługo zaczniemy się wspinać w tabeli – optymistycznie zakończył współwłaściciel klubu.










