Podopieczni Steve’a McClarena, zespół z Wolfsburga, pokonali w niedzielne popołudnie ekipę Freiburga 2:1 (1:1). Mimo ulewnego deszczu i niesprzyjających warunków do grania, gospodarze okazali się lepsi i zasłużenie wygrali. Gościom należą się jednak słowa pochwały za przyzwoity występ.
Słabo spisujący się z początku sezonu zespół VfL Wolfsburg ostatnio zanotował lepszy rezultat. „Wilki” pokonały bowiem na wyjeździe pretendenta do gry w europejskich pucharach, ekipę Hamburgera SV. Taki wynik z pewnością pozytywnie zadziałał na morale piłkarzy i przed starciem na własnym boisku z SC Freiburgiem byli mistrzowie kraju byli faworytem.
Już od pierwszego gwizdka sędziego gospodarze przejęli inicjatywę. Łatwo można było zauważyć, iż dobrą passę sprzed kilku dni chcieli kontynuować. – Musimy pokazać, że wygrana w Hamburgu nie była przypadkowa, a rozpoczynała naszą dobrą serię – mówił jeszcze przed meczem pomocnik gospodarzy, Diego. I tak było w rzeczywistości. Dobra gra, mimo ciężkich warunków, to znak lepszych czasów w Wolfsburgu.
Padający deszcz, grząska murawa i kłopoty z opanowaniem piłki nie były sprzymierzeńcem żadnej z drużyn, lecz lepiej w tej sytuacji odnaleźli się gracze w białych strojach. Niewątpliwie wtedy właśnie najbardziej potrzebni są zawodnicy, którzy świetnie czują się w powietrzu. I już w 25. minucie ten atut ujawniły „Wilki”. Po podaniu Diego strzałem głową bowiem do siatki rywala trafił Grafite.
Po tym golu gra zdecydowanie się uspokoiła i nie byliśmy świadkami zagrożenia pod którąś z bramek. Aż do 36. minuty: wówczas nawałnicę w polu karnym VfL czterokrotnie wybronili na spółkę Benaglio i defensor Kjaer. Bierna jednak postawa obrony i brak chęci opuszczenia własnego pola karnego wykorzystał Demba Cisse i strzałem z pięciu metrów wpakował futbolówkę do bramki.
W drugiej odsłonie optyczną przewagę uzyskali gospodarze. Długo nie trzeba było czekać, by przełożyła się ona na zdobycz bramkową. W 64. minucie, podobnie jak przy pierwszym golu, centrował Diego i podobnie jak przy otwarciu wyniku, akcję głową wykończył Brazylijczyk Grafite. Goście po stracie gola nie schowali głowy w piasek. Widać, że mieli ochotę, by wyrównać i z Wolfsburga wywieźć choćby punkt, lecz tego dnia nie byli w stanie wykonać swego planu. Mimo przyzwoitego występu, ostatecznie ulegli „Wilkom” 1:2 (1:1). Podopieczni McClarena tym samym kontynuują serię zwycięstw.
Drugi niedzielny mecz pomiędzy 1. FC Kaiserslautern a Hannoverem 96 zakończył się wynikiem 0:1 (0:1). Gola dla gości strzelił Abdellaoue.








