Kibice ligi angielskiej nie mogli dziś narzekać na brak emocji. Niesamowite widowiska rozgrywały się na Liberty Stadium, gdzie Swansea pokonało Stoke 3:1, oraz Anfield Road, gdzie Liverpool zdeklasował Norwich aż 5:0.
Na Liberty Stadium, gdzie przyjechała drużyna Stoke, zapowiadał się mecz, w którym mieliśmy nie oglądać zbyt wielu okazji do zdobycia bramek. Naprzeciwko siebie stanęli bowiem jedni z najsolidniejszych bramkarzy w Premier League – Michael Vorm oraz Asmir Begović. Przedmeczowe prognozy sprawdziły się tylko w odniesieniu do pierwszej połowy spotkania. Obydwaj panowie solidnie wywiązywali się ze swoich zadań, choć o wiele więcej pracy miał Bośniak. Z minuty na minutę coraz wyraźniej rysowała się przewaga gospodarzy. Początkowo próbowali oni udokumentować swoją przewagę poprzez kierowanie wszystkich piłek do Michu, ale najlepszy strzelec „Łabędzi” był dobrze kryty przez defensorów Stoke i nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

Niemal przez całą pierwszą połowę mogliśmy oglądać ciągłe ataki Swansea, przyprawione dla smaku kilkoma kontratakami Stoke. Im bliżej było jednak gwizdka kończącego pierwsze 45 minut, tym mniej do powiedzenia mieli goście. Piłkarze w białych strojach dominowali zwłaszcza na skrzydłach, gdzie z prawej strony atakował boczny obrońca, Angel Rangel, natomiast z lewej szalał Wayne Routledge. Po dośrodkowaniu tego ostatniego gospodarze mieli chyba najlepszą okazję w pierwszej połowie do objęcia prowadzenia, ale w piłkę nie trafił Jonathan De Guzman.
Brak bramek w pierwszej części spotkania swoim kibicom piłkarze Swansea wynagrodzili już kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy. W 49. minucie niesamowitym ciągiem na bramkę popisał się 19-letni obrońca gospodarzy, Ben Davies, który rozpoczął akcję z własnej połowy, następnie oddał futbolówkę kolegom, a sam ruszył pod pole karne rywala. Kiedy znalazł się na miejscu, znów dostał piłkę do nogi, minął obrońców i klinicznym strzałem z lewej nogi w prawy dolny róg bramki pokonał Begovicia.
Piłkarze Swansea chcieli pójść za ciosem, ale strzał Michu został ofiarnie zablokowany przez defensorów Stoke. Dziesięć minut później kibice „Łabędzi” ponownie mogli wiwatować na cześć swoich ulubieńców, gdyż świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się De Guzman. Holender nie pozostawił Begoviciowi szans na skuteczną interwencję i kilka sekund później znalazł się w objęciach kolegów świętujących dwubramkowe prowadzenie.
Na trzecie trafienie fani zgromadzeni na Liberty Stadium musieli poczekać nieco dłużej, bo aż do 80. minuty, ale za to był to gol niezwykłej urody. Danny Graham w nieprawdopodobny sposób, stojąc tyłem do bramki, uruchomił wbiegającego ze skrzydła De Guzmana, który wpadł na pełnej prędkości w pole karne i lekko podnosząc piłkę, po raz drugi w dzisiejszym meczu okazał się lepszy od Begovicia.











