Tottenham Hotspur pewnie pokonał na White Hart Lane Blackburn Rovers. Mecz zakończył się wynikiem 4:2, a zespół Harry’ego Redknappa odniósł pierwsze zwycięstwo od czterech spotkań.
Mecz na White Hart Lane od pierwszej minuty przyjął szybkie tempo. Częściej atakowali gospodarze. Już w 3. minucie pierwszy strzał na bramkę Blackburn oddał Gareth Bale. Co prawda, Paul Robinson nie miał zbyt dużo pracy, ale już w 16. minucie musiał wyjmować piłkę z siatki. Gola na 1:0 zdobył Gareth Bale. Walijczyk strzelił bramkę z główki po dośrodkowaniu Rafaela Van der Vaarta z rzutu rożnego. Pierwszy gol dla podopiecznych Harry’ego Redknappa dał londyńczykom sporo pewności siebie. Ku uciesze kibiców gospodarze nadal atakowali.

W 28. minucie doskonałą okazję na podwyższenie wyniku miał Roman Pawliuczenko. Rosjanin skorzystał z nieudanego podania, jakie wykonał Phil Jones i znalazł się sam na sam z bramkarzem Blackburn. Napastnik „Kogutów” zdecydował się na techniczny strzał zewnętrzną częścią stopy, ale przesadził z siłą uderzenia i piłka minęła słupek. Dwie minuty później Pawliuczenko miał okazję, by odkupić swoje winy. Za faul na Crouchu w polu karnym Tottenhamu otrzymał rzut karny. Do piłki podszedł Rosjanin, ale bramka na 2:0 nie padła, ponieważ zawodnik nie trafił w światło bramki. W 38. minucie doskonałą okazje na wyrównanie miał Nikola Kalinić. Napastnik Rovers przeszedł Kaboula, ale nie zdołał pokonać Heurelho Gomesa, który uratował swój zespół od utraty bramki. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy, pechowy Pawliuczenko podwyższył prowadzenie Tottenhamu. Architektem gola bezsprzecznie był Bale. Walijczyk przeszedł Chimbondę i bezbłędnie wyłożył ją rosyjskiemu snajperowi.
Na początku drugiej części gry szybko prowadzenie „Spurs” mógł podwyższyć Luka Modrić. Strzał chorwackiego pomocnika był jednak niecelny. W 60. minucie zaskakującym nieszablonowym uderzeniem popisał się Bale. Walijczyk mocno podciął piłkę i mało mu zabrakło, żeby posłać ją „za kołnierz” Paulowi Robinsonowi. Chwilę później gorąco było pod bramką Gomesa. Tam z linii bramkowej piłkę po strzale Emertona wybił Gallas. W 68. minucie było już 3:0. Tym razem na listę strzelców pisał się Peter Crouch. Anglik przejął bezpańską piłkę, którą wcześniej w ładnym stylu po strzale Pawliczenki obronił Robinson. Angielski bramkarz, mimo że wpuścił aż trzy gole, spisywał się naprawdę dobrze. W 72. minucie golkiper Blackburn uratował zespół przed utratą czwartej bramki, doskonale broniąc strzał rosyjskiego napastnika gospodarzy.
Co nie zdarzyło się w 72. minucie nastało około 180 sekund później. Gola na 4:0 zdobył Gareth Bale. Walijski skrzydłowy zdobył drugą bramkę w tym meczu, uderzając piłkę z woleja w kierunku dolnego rogu bramki. Wydawało się, że po czwartej bramce dla „Kogutów” mecz jest już rozstrzygnięty. Dodatkowej pikanterii nadała mu jednak bramka Davida Dunna z 79. minuty. Rezerwowy Blackburn posłał mocny strzał, a piłka zanim znalazła się w siatce zmieniła delikatnie kierunek, obijając się od Nelsena. Nie był to jeszcze koniec emocji na White Hart Lane w sobotni wieczór. Mając trzybramkowe prowadzenie, Harry Redknapp zaczął zmieniać zawodników, a tymczasem goście zdobyli drugiego gola. W 89. minucie piłka trafiła do ustawionego na skraju pola karnego Gaela Giveta. Francuz oddał mocny strzał i Heurelho Gomes po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki. Gdyby goście nie stracili aż czterech bramek to może końcowy zryw mógłby przynieść im remis. Podopiecznym Sama Allardyce’a pozostało jednak bardzo mało czasu i nic już nie zdołało zmienić losu tego spotkania.











