Adam Nawałka już wielokrotnie zaskakiwał swoimi powołaniami. A tu jednego odkurzał, drugiego brał, bo z Górnika itd. Ale ciężko mu chyba chłodno popatrzeć na zawodnika, który ostatnio robi szał w nie najsłabszej lidze rumuńskiej.
O Kamilu Bilińskim zaczęło być głośno, gdy ze Śląska Wrocław trafił do Żalgirisu Wilno. Nikomu wcześniej nieznany napastnik przeszedł do ligi wydawało się słabszej. Może i tak, ale razem ze swoim nowym zespołem wyeleminował z europejskich pucharów poznańskiego Lecha, więc o czymś to musi świadczyć. Chwilę wcześniej trenerem został Marek Zub i sprowadził króla strzelców Młodej Ekstraklasy. Ten od razu zaczął się spłacać, zostając m.in. wice królem strzelców.
Po półtora roku, zapragnęło go Dinamo Bukareszt. W pierwszej rundzie zagrał w dziesięciu meczach i strzelił cztery bramki. W nowej edycji również na swoim koncie tyle samo bramek, a wczoraj dorzucił dwa trafienia w Pucharze Rumunii. Jego cel jest jasny – Chce zostać królem strzelców i podobnie jak Szukała trafić z Rumunii do reprezentacji Polski – mówi 26-latek.
Cel optymistyczny, ale w jego przypadku normalnie byłby realny do zrealizowania. Nawałka jednak prawdopodobnie nawet nie widział na oczy bramkostrzelnego napastnika. Co musiałby ten Biliński zrobić, żeby założyć koszulkę z orzełkiem na piersi? Chyba kupić ją sobie w sklepie, bo selekcjoner nawet go nie pomija. On na niego nie zwraca uwagi.
Były szkoleniowiec Górnika Zabrze woli odkurzać takich zawodników jak Sebastian Mila, którzy są wiekowi, a w kadrze nigdy się nie sprawdzili. Dodatkowo istotny jest fakt, że potrzebujemy snajpera z prawdziwego zdarzenia. Lewandowski to jedno. Mimo że często na niego narzekamy, to jednak główny punkt naszej drużyny, bez niego byłoby jeszcze gorzej. Milik mimo wszystko niezbyt się sprawdza w pierwszym zespole, chociaż teraz po coraz lepszych występach w Ajaksie może coś z tego będzie. Teodorczyk może i byłby niezły, ale ciągle ma problemy zdrowotne, gdy w grę wchodzi kadra. Robak,czy Brożek młodsi już nie będą.
Wydaje się więc, że to idealna okazja, dla Bilińskiego. Zdecydowanie zasłużył na to, żeby dać mu szansę, a ciężko powiedzieć dlaczego takiej okazji jeszcze nie dostał. Adam Nawałka sprawdził już w swojej kadencji przeszło 60 zawodników, a nie dał szansy gościowi, który sporo strzela w Rumunii. Gdy w tamtejszej lidze zaczął błyszczeć Łukasz Szukała, wspaniałomyślny selekcjoner od razu go powołał. I to był jak się okazało strzał w dziesiątkę. Dlaczego więc nie spróbować kolejnego wynalazku tamtejszej Ligi I?
Nawałka jednak woli błagać farbowanych lisów, niż sprawdzić prawdziwego Polaka, który robi wszystko, żeby mu się przypodobać. Taki kraj.











