Piłkarze Górnika Zabrze okazali się lepsi od Piasta Gliwice, wygrywając 2:1. Goście doprowadzili do wyrównania w drugiej połowie, ale w końcowych fragmentach meczu stracili gola.
W niedzielne popołudnie byliśmy świadkami małego śląskiego szlagieru, w którym nie zabrakło emocji. Zarówno Piast, jak i Górnik przed rozpoczęciem 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy plasowały się w górnej części tabeli, dlatego obie strony za wszelką cenę chciały uzyskać korzystny rezultat.

W pierwszych minutach zespoły nie chciały popełnić błędu, by nie utrudnić sobie walki o zwycięstwo. Początkowo Górnik troszkę przeważał, wykonując kilka rzutów rożnych, jednak gospodarze nie potrafili z nich należycie skorzystać. W 13. minucie podopieczni Adama Nawałki mogli objąć prowadzenie. Prejuce Nakoulma zagrał piłkę do Rafała Kosznika, którego strzał z najwyższym trudem wybronił golkiper Piasta, Jakub Szumski. Kilka minut później zabrzanie mieli kolejną okazję do zdobycia gola. Mariusz Przybylski podał w pole karne do Zachary, po którego strzale futbolówka minimalnie minęła bramkę Jakuba Szumskiego.
W 27. minucie Górnik dopiął swego. Prejuce Nakoulma zagrał piłkę z prawej części boiska do Małkowskiego, który w dość szczęśliwych okolicznościach wpakował ją do siatki. Zawodnicy dowodzeni przez Adama Nawałkę nie zwalniali tempa. Chwilę po objęciu prowadzenia mogli zanotować kolejne ważne trafienie. Małkowski dograł w „szesnastkę” do Przybylskiego, ale w ostatniej chwili piłkę wybił Jan Polak. W ostatnich fragmentach pierwszej połowy Piast próbował zdobyć wyrównującego gola, lecz gracze Górnika nie pozwolili sobie na jakikolwiek błąd i plan spalił na panewce. Do szatni w lepszych nastrojach schodzili gospodarze.
W drugiej części spotkania goście chcieli powrócić do równorzędnej walki. Zdawali sobie jednak sprawę, że zabrzanie tak łatwo nie oddadzą prowadzenia. Szczęście uśmiechnęło się do graczy Piasta, którzy w 55. minucie doprowadzili do wyrównania. Gospodarze pozwolili sobie na stratę piłki, następnie Ruben Jurado dostrzegł dobrze ustawionego Robaka i zagrał do niego futbolówkę w „szesnastkę”. Ten popisał się precyzyjnym strzałem w samo okienko, nie dając przy tym szans bramkarzowi Górnika. Piast chciał zadać rywalowi kolejny cios. Robak zagrał do Murawskiego, który jednak popisał się niecelnym strzałem.
Piast mógł objąć prowadzenie pierwszy raz podczas niedzielnych zawodów. W polu karnym Górnika Zabrze zrobiło się ogromne zamieszanie, w którym szczęścia szukał Kamil Wilczek. Zawodnik gliwiczan z ostrego kąta trafił w słupek, więc podopieczni Adama Nawałki mogą mówić o sporym szczęściu. Osiem minut przed upływem regulaminowego czasu gry gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Olkowski wyrzucił piłkę z autu w „szesnastkę”, niczym Tomasz Hajto za najlepszych lat. Tam dobrze odnalazł się Sobolewski, który kapitalnym strzałem nie dał szans Jakubowi Szumskiemu. Oba zespoły później nie stworzyły sobie klarownej sytuacji i wynik nie uległ zmianie. Po końcowym gwizdku arbitra Górnik schodził w roli triumfatora.











