W tym sezonie Górnik Zabrze to jedna z trzech drużyn (obok Śląska i Lechii), która nie przegrała ani jednego meczu na własnym obiekcie. Trzy zwycięstwa i jeden remis to dotychczasowy bilans „Trójkolorowych” na stadionie przy Roosevelta. Oprócz świetnego bilansu zabrzanie u siebie nie stracili jeszcze ani jednej bramki. Nawet ówczesny lider ekstraklasy – Śląsk Wrocław – nie był w stanie wywieźć z Zabrza trzech punktów.
I choć styl gry Górnika pozostawia wiele do życzenia, co przyznaje sam trener Brosz, to wyniki na własnym stadionie można uznać za bardzo dobre. Gdyby pod uwagę brać tylko punkty zdobyte na własnym stadionie, Górnik byłby liderem ekstraklasy. Niestety, na wyjazdach Górnik to jedna z najsłabiej punktujących drużyn (jeden punkt w czterech spotkaniach).
Magia Roosevelta
Ostatni mecz sezonu 2018/2019 na własnym stadionie nie jest dobrze wspominany przez kibiców. Przegrana 0:1 z walczącą o utrzymanie do samego końca Wisłą Płock nie była najlepszym sposobem na pożegnanie kibiców przed przerwą między sezonami. Do kolejnej kampanii górnicy przygotowali się jednak wzorowo, przynajmniej jeśli chodzi o mecze na własnym obiekcie.
Na pewno swoją cegiełkę dokładają kibice, których na trybunach Areny Zabrze nigdy nie brakuje. Na mogącym pomieścić ok. 24 tysiące kibiców obiekcie w tym sezonie PKO Ekstraklasy zawsze pojawiało się ponad 17,5 tysiąca fanów. Mecz z Koroną Kielce przyciągnął nawet nieco ponad 18 tysięcy kibiców. Atmosfera wśród kibiców jest zawsze radosna, a piłkarze Górnika mogą liczyć na ciągły, trwający 90 minut doping.
Słaby styl nie odstrasza fanów
Niestety, frekwencja na trybunach nie do końca odpowiada temu, jak w piłkę grają podopieczni Marcina Brosza. Zabrzanie prezentują nieciekawy styl gry. Na konferencji po meczu ze Śląskiem Wrocław trener przyznał, że nie wszystkie założenia taktyczne są realizowane tak, jakby tego chciał. Przed zespołem jest więc jeszcze wiele pracy do wykonania, natomiast trener Brosz z pewnością jest osobą, która zna się na rzeczy i wie, co należy zrobić, by zespół wrócił na właściwe tory.
Przeciętna dyspozycja zespołu nie przekłada się jednak na słabe wyniki, a przynajmniej nie w meczach u siebie. O ile na wyjazdach górnicy nie potrafili poradzić sobie z kandydatem do spadku – Arką Gdynia – o tyle u siebie dla przykładu pokonali wysoko Koronę Kielce, a ostatnio urwali punkty rozpędzonemu Śląskowi Wrocław.











