W Lubinie w meczu o ligowe punkty miejscowe Zagłębie zmierzyło się z Górnikiem Zabrze. Lepsi okazali się goście, którzy po bramkach Tomasza Zahorskiego i Adriana Świątka zwyciężyli 2:1. Jedyną bramkę dla Zagłębia zdobył Kamil Wilczek.
Pierwsze minuty meczu nie zapowiadały zbyt emocjonującego widowiska. Mecz toczył się w wolnym tempie, a nieliczne sytuacje podbramkowe wynikały z błędów przeciwnika. Tak też było w 15. minucie spotkania, kiedy to po zagraniu Piotra Gierczaka i błędzie defensywy lubinian sytuację jeden na jednego z golkiperem Zagłębia wykorzystał Tomasz Zahorski. Gol dla zabrzan wynikał jednak bardziej z braku koncentracji podopiecznych Marka Bajora niż z umiejętności piłkarzy czternastokrotnych mistrzów Polski.

Po tej bramce Górnik cofnął się do defensywy i cierpliwie czekał na okazje do kontrataku. Piłkarze Zagłębia próbowali sforsować solidną defensywę zabrzan, lecz najczęściej kończyło się to na skutecznej interwencji jednego z obrońców zespołu z ulicy Roosvelta. Z przebiegu meczu goście w ogóle nie przypominali ligowego beniaminka, gdyż prezentowali wyrachowany i dojrzały taktycznie futbol. Zagłębie natomiast sprawiało wrażenie orła pozbawionego skrzydeł, który chce pofrunąć wysoko, ale nie ma ku temu możliwości.
Jednak tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Kamil Wilczek wzniósł się na skrzydłach głośnego dopingu kibiców lubinian i po centrze z prawej strony boiska strzałem głową umieścił piłkę w bramce. Tym razem obrońca Górnika Zabrze, Michael Bemben, zachował się jak absolutny debiutant, popełniając błąd przy akcji Zagłębia.
W 64. minucie po raz drugi w tym spotkaniu na prowadzenie wyszli podopieczni Adama Nawałki. Po kontrze zabrzan Grzegorz Bonin idealnie dograł piłkę do Adriana Świątka a ten wpakował piłkę do bramki z bliskiej odległości. Chwilę później Bonin mógł rozstrzygnąć losy meczu, lecz jego strzał trafił prosto w ręce golkipera „Miedziowych”.

W dalszej części meczu Zagłębie starało się gonić wynik, a głównym architektem akcji ofensywnych był Kamil Wilczek. Były piłkarz Piasta Gliwice dwukrotnie próbował zaskoczyć golkipera Górnika strzałem głową, raz zabrzańscy defensorzy musieli zatrzymać młodego pomocnika faulem, lecz żadna z tych akcji nie przyniosła efektu. Za to Górnik kontrował i w 83. minucie miał nawet sytuację, w której czterech zabrzańskich piłkarzy miało przed sobą zaledwie dwóch obrońców Zagłębia, ale nie najlepiej zachował się Maciej Bębenek, który zbyt długo zwlekał z podaniem piłki do któregoś z partnerów.











