Przedostatnią kolejkę sezonu zasadniczego ekstraklasy zainaugurowano w Zabrzu, gdzie ostatni w tabeli Górnik podejmował walczącą o puchary Pogoń Szczecin. Tak więc obie drużyny miały o co rywalizować.W szczególności gospodarze, którym nie pozostało wiele czasu na zniwelowanie straty do bezpiecznego miejsca w stawce. Podopieczni Jana Żurka bardzo intensywnie trenowali podczas przerwy reprezentacyjnej, jedynym dniem całkowicie wolnym od zajęć była niedziela wielkanocna. Górnik nie odniósł zwycięstwa od sześciu meczów, więc szkoleniowiec zabrzan postanowił przeprowadzić trzy roszady w podstawowym składzie swojej drużyny, w porównaniu do poprzedniego spotkania.
Goście też mieli dużo do udowodnienia, bo mają o jeden mecz dłuższą serię bez zwycięstwa niż Górnik. Jeśli mistrzowie remisów (najwięcej w całej ekstraklasie) chcieli doskoczyć do trzeciej Cracovii, musieli wrócić z tarczą. Zadanie tym trudniejsze, że do Zabrza pojechali bez podstawowego duetu stoperów. Debiut od pierwszej minuty w barwach Pogoni zaliczył Jakub Piotrowski, reprezentant Polski U-19.
Od pierwszego gwizdka byliśmy świadkami wyrównanej gry z obu stron. Pierwszy w ofensywie pokazał się skrzydłowy Pogoni, Miłosz Przybecki, który w dość nieudolny sposób podciął piłkę w polu karnym zabrzan i zagrożenie zostało szybko zażegnane.
W bardzo efektowny sposób odpowiedział Górnik, gdy w ekspresowym tempie wykonał stały fragment gry i przed szansą pokonania Kudły stanął Jose Kante Martinez. Hiszpan próbował przelobować byłego bramkarza klubu z Zabrza, ale trafił tuż obok jego bramki.
Jedenaście tysięcy zgromadzonych na stadionie kibiców uszczęśliwił Bartosz Kopacz w 36. minucie, gdy po dośrodkowaniu Kwieka pięknie uderzył z powietrza prosto w okienko. Był to już piąty gol rosłego stopera w tym sezonie! Do końca pierwszej połowy inicjatywę przejęli zabrzanie i schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.












