W meczu inauguracyjnym 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał 2:0 GKS Bełchatów. Bramki dla zabrzan zdobyli w tym spotkaniu Mariusz Przybylski i Aleksander Kwiek.
Dzisiaj na stadionie przy ulicy Roosevelta miejscowy Górnik podejmował GKS Bełchatów. Faworytem byli gospodarze, którzy przed tym meczem zajmowali trzecie miejsce z 17 punktami, natomiast goście znajdowali się na przedostatniej lokacie z dorobkiem czterech oczek.

W 2. minucie zaatakowali zabrzanie. Milik znalazł się w świetnej sytuacji, ale ubiegł go Maciej Szmatiuk. Chwilę później znowu mieliśmy bardzo ciekawą akcję. Na bramkę Stachowiaka uderzył zawodnik obserwowany w ostatnim czasie przez bardzo dobre europejskie drużyny, Arkadiusz Milik, ale golkiper przyjezdnych wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Pierwszego gola w tym meczu już w 12. minucie zdobył Mariusz Przybylski. Gospodarze w sprytny sposób rozegrali rzut rożny, Seweryn Garncarczyk, wrzucił futbolówkę w pole karne, a Przybylskiemu nie pozostawało nic innego, jak wpakować ją do siatki.
Od 30. minuty GKS musiał walczyć w dziesiątkę, Maciej Wilusz został bowiem ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką za faul na Prejusie Nakoulmie. W 43. minucie gospodarze stworzyli sobie ciekawą akcję, ale ani Nakoulma, ani Milik, ani Kwiek nie zdołał trafić do siatki bramki strzeżonej przez Adama Stachowiaka. W pierwszych 45 minutach wyraźną przewagę miał Górnik Zabrze i przy Roosevelta nikt nie wyobrażał sobie innego scenariusza niż pewne zwycięstwo górników.
Druga połowa standardowo zaczęła się od groźnych ataków Górnika. Aktywny w całym spotkaniu Prejuce Nakoulma był bliski zdobycia gola, ale w ostatnim momencie ofiarnym wślizgiem futbolówkę wybił Szymon Sawala. W 56. minucie goście nie mieli już tyle szczęścia. Arkadiusz Milik „zabawił się” z rywalem i dograł piłkę do Aleksandra Kwieka, któremu nie pozostało nic innego, jak strzelić drugiego gola. Chwilę później Górnik mógł zdobyć trzecią bramkę, ale Milik niedokładnie dograł do Prejuce’a Nakoulmy.
GKS był w tym spotkaniu bezradny. W ostatniej ciekawej akcji tego meczu minimalnie chybił Arkadiusz Milik. Wynik 2:0 jest najmniejszym wymiarem kary dla bełchatowian. Z taką grą nikt nie wróży im bytu w T-Mobile Ekstraklasie w następnym sezonie. Po drugiej stronie jest natomiast bardzo kolorowo, bo Górnik potwierdził swoją świetną formę i jest niepokonany już od dziesięciu meczów. Adam Nawałka nie musi się martwić o postawę swojego zespołu.











