Jak na lany poniedziałek przystało, nie zabrakło kubła zimnej wody. Górnik Zabrze został zatrzymany przez Legię, a twierdza przy Roosevelta upadła po niemalże sześciu miesiącach. To nie był dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Jana Urbana: skrzydłowi schowani do kieszeni, kiepskie zmiany i błędy w defensywie. Przedstawiamy pięć wniosków po tej rywalizacji.
Tym razem komplet publiczności na trybunach przy Roosevelta nie poniósł piłkarzy „Trójkolorowych”. To nie był Górnik Zabrze, do którego przyzwyczailiśmy się w ostatnich tygodniach. Ekipie Jana Urbana dotychczas na boisku wychodziło praktycznie wszystko. A dziś? Niewiele.
– Patrząc na ten mecz, mieliśmy zbyt wielu zawodników, którzy nie grali na swoim poziomie – zauważył szkoleniowiec zabrzan na pomeczowej konferencji.
1. Legia zneutralizowała atuty Górnika
Największą bronią Górnika w pierwszej części rundy wiosennej były niewątpliwie piekielnie szybkie skrzydła. Adrian Kapralik i Lawrence Ennali odpowiadali za wysoką liczbę akcji bramkowych, regularnie nękając defensywy kolejnych rywali.
Legia się jednak odpowiednio na to przygotowała. Kosta Runjaić postawił na Ribeiro i Morishitę na bocznych flankach. Ze swoich zadań wywiązali się oni bardzo dobrze. – Wiedzieliśmy, jak mocny jest Górnik na skrzydłach. Prezentuje tam bardzo wysoki poziom, dobrze radzi sobie także w fazach przejściowych. W ciągu tygodnia przygotowywaliśmy się na to. Drużyna zachowywała dużą dyscyplinę, byliśmy skoncentrowani.
Ta neutralizacja była jednym z kluczowych czynników, dzięki którym wygraliśmy to spotkanie. Chciałem zwrócić również uwagę, jak Yuri Ribeiro blokował prostopadłe piłki, zwłaszcza w pierwszej połowie miał bardzo dobrą pozycję ciała, zapobiegł takiemu zagrożeniu. Broniliśmy razem jako zespół. Taki był nasz plan – mówił po meczu szkoleniowiec Legii.
Zarówno Ennali, jak i Kapralik, byli dzisiaj bezradni w swoich działaniach. Niemiec dziewięć razy tracił piłkę, wygrał dwa pojedynki i miał tylko jedną udaną próbę dryblingu (według Sofascore). Słowak zanotował zaś aż piętnaście strat. Nawet Jan Urban wskazywał później, że coś w tym aspekcie nie działało. A może Górnik zaczyna być przewidywalny?
2. Brak jakości z ławki
O ile w poprzednich spotkaniach Górnik dobrze je zaczynał, wszystko działało, a problem ten nie był widoczny, o tyle dziś wyszło tak naprawdę, jak niewiele jakości posiada on na swojej ławce rezerwowych. Już na papierze nie wyglądało to dobrze, choć dobre występy zmuszały nas poniekąd do ignorowania tego faktu.
Zmiany zabrzan w meczu z Legią: Piotr Krawczyk, Szymon Czyż, 34-letni Paweł Olkowski, młody Kamil Lukoszek i Sebastian Musiolik na kilka minut. To zdecydowanie nie tak powinno wyglądać w przypadku zespołu, który chce znaleźć się w ligowej czołówce na koniec sezonu. Żaden z wyżej wymienionych zawodników nie poprawił gry gospodarzy…











