Górnik Łęczna, czyli dlaczego pozycja wicelidera to nie przypadek


Awans po awansie – Górnik Łęczna znajduje się na dobrej drodze, by powtórzyć wyczyny Cracovii oraz Korony Kielce

19 marca 2021 Górnik Łęczna, czyli dlaczego pozycja wicelidera to nie przypadek
Wojciech Szubartowski / Press Focus

Głównym celem większości beniaminków jest uniknięcie degradacji. Czasem trafiają się jednak zespoły, które zamiast walczyć o zachowanie ligowego bytu, z powodzeniem rywalizują o kolejny awans. W przeszłości sztuka uzyskania promocji rok po roku na drugi, a następnie najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce udała się Cracovii oraz Koronie Kielce. Obecnie na dobrej drodze do powtórzenia osiągnięcia obu drużyn jest Górnik Łęczna – największe pozytywne zaskoczenie obecnego sezonu zaplecza ekstraklasy.


Udostępnij na Udostępnij na

Rywalizacja o awans do pierwszej ligi toczyła się w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki. W walce o dwa miejsca gwarantujące bezpośrednią promocję na zaplecze ekstraklasy do końcowego gwizdka sędziego liczyły się trzy zespoły. Ostatecznie jednak dzięki wygranej w Legionowie to Górnik Łęczna zwyciężył w całych rozgrywkach, wracając tym samym na drugi poziom ligowy w Polsce.

Awans „Zielono-czarnych” był tym większym sukcesem, że podopieczni Kamila Kieresia o promocję konkurowali z zespołami o większych budżetach. Ponadto nierzadko także o bardziej uznanej w kraju marce, co na wyższym poziomie rozgrywkowym miało stać się standardem.

– W tym sezonie w pierwszej lidze wystąpią zespoły, które jeszcze niedawno grały na najwyższym szczeblu. A co za tym idzie, mają mocno medialne nazwy. Będzie to liga z zespołami mającymi spore budżety. Dlatego musimy się odpowiednio wzmocnić, aby się w niej należycie odnaleźć. Wydaje mi się, że w Fortuna 1. Lidze będzie zdecydowanie więcej gry w piłkę niż samej walki – przestrzegał w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” Kamil Kiereś.

Powrót do 1. ligi z przytupem

Zgodnie z zapowiedziami szkoleniowca w letniej przerwie zespół został wzmocniony. Jednak oprócz golkipera, Macieja Gostomskiego, na liście nowych nabytków próżno było szukać uznanych w kraju nazwisk. Do Górnika Łęczna dołączyli natomiast głównie gracze na dorobku, którzy w klubie z al. Jana Pawła II 13 mieli otrzymać szansę pokazania się na zapleczu ekstraklasy. Obrany przez beniaminka kierunek nikogo jednak nie zdziwił.

– Od pojawienia się w klubie prezesa Piotra Sadczuka, a następnie trenera Kamila Kieresia klub stawia na politykę małych kroków. W każdym oknie transferowym przychodzi dwóch, trzech zawodników, którzy robią różnicę na boisku – tłumaczy dla naszego portalu dziennikarz „Kuriera Lubelskiego”, Bartosz Litwin.

Przedsezonowe działania klubu szybko przyniosły nadspodziewanie pozytywny efekt. Górnik Łęczna kapitalnie rozpoczął obecną kampanię, w czterech spotkaniach odnosząc komplet zwycięstw. Podopieczni Kamila Kieresia imponowali zwłaszcza w defensywie, w pierwszych 360 minutach na zapleczu ekstraklasy tracąc zaledwie jedną bramkę. Mimo chwilowej zadyszki w następnych tygodniach nadal regularnie punktowali, niespodziewanie umacniając pozycję w czołówce ligowego zestawienia.

Skuteczna gra w obronie stała się natomiast swoistą wizytówką „Zielono-czarnych”, dzięki której zimową przerwę sensacyjnie spędzili na trzecim miejscu w tabeli. To sprawiło, że media coraz częściej zaczęły rozpatrywać szanse Górnika Łęczna w kontekście kolejnego awansu. Włodarze beniaminka w wywiadach twierdzili natomiast, że owszem, myślą o możliwej promocji, lecz potencjalne niepowodzenie nie byłoby odebrane jako porażka. Zimowe ruchy transferowe klubu z al. Jana Pawła II 13 świadczyły jednak o dużych chęciach powalczenia o powrót do ekstraklasy.

– W Górniku Łęczna dokonano ciekawych zakupów, które niewątpliwie są wzmocnieniami pierwszej drużyny. Sprowadzeni przed rundą wiosenną Aleksander Jagiełło oraz Michał Mak to doświadczeni zawodnicy. Rumuński obrońca Gabriel Matei również powinien w najbliższym czasie stać się ważną częścią zespołu prowadzonego przez trenera Kamila Kieresia. Wspomniani trzej piłkarze dołączyli w ostatnim okienku transferowym do składu, który był świadomie budowany od lata 2019 roku. Przedstawicieli łęczyńskiego klubu należy pochwalić za umiejętne komponowanie drużyny i regularne podnoszenie jej jakości przemyślanymi roszadami – komentuje w rozmowie z naszym portalem dziennikarz „Kuriera Lubelskiego”, Karol Kurzępa.

Górnik Łęczna przygotowany na kolejny awans?

Mimo dużych wzmocnień zespołu dokonanych zimą przed rozpoczęciem rundy rewanżowej przedstawiciele „Zielono-czarnych” nadal uparcie unikali jasnej deklaracji walki o promocję. Wskazując ponadto, że przynajmniej połowa pierwszoligowych drużyn celuje w lokaty premiujące bezpośrednim awansem lub barażami o ekstraklasę.

Zdejmowanie presji z zespołu przyniosło zamierzony efekt. W trzech pierwszych wiosennych meczach Górnik Łęczna odniósł komplet zwycięstw. Dokonanie tym bardziej warte uznania, że wszystkie spotkania „Zielono-czarni” rozegrali na wyjeździe, m.in. także na obiekcie walczącej o powrót do elity Arki Gdynia.

Seria trzech zwycięstw wywindowała podopiecznych Kamila Kieresia na drugą lokatę w tabeli. Kolejne wygrane tylko umocniłyby miejsce zespołu z al. Jana Pawła II 13 w czołówce zestawienia oraz przybliżyły do promocji do ekstraklasy. W obliczu powszechnie znanych przypadków Sandecji Nowy Sącz oraz Rakowa Częstochowa warto jednak zadać pytanie, czy Górnik Łęczna organizacyjnie byłby gotowy na następny awans.

– Nie widzę potrzeby gruntownych zmian. Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, to Górnik Łęczna stale się rozwija pod wieloma względami. Jest racjonalnie zarządzany i nie mam wątpliwości, że jego działacze zrobią wszystko, by sprostać ekstraklasowym wymaganiom. Można się jednak spodziewać tego, że do spełnienia warunków licencyjnych na stadionie w Łęcznej będą wymagane prace modernizacyjne – mówi Karol Kurzępa.

Zupełnie odmienną kwestią jest jednak poziom sportowy. Niezbędny, by dłużej niż zaledwie rok cieszyć się statusem klubu ekstraklasowego. Na obecną chwilę Górnik Łęczna dysponuje drugą najlepszą defensywą w pierwszoligowych rozgrywkach. Natomiast w formacji ataku nie jest równie dobrze.

Podopieczni Kamila Kieresia zdobywają średnio tylko niewiele ponad pół bramki na mecz (0,63). W przypadku wywalczenia potencjalnego awansu wątpliwa byłaby jednak kadrowa rewolucja. Bardziej prawdopodobne natomiast, że w klubie z al. Jana Pawła II 13 zdecydowaliby się kontynuować obecną politykę małych kroków.

– Pod względem sportowym zespół może nie porywa swoją grą. Regularnie jednak punktuje i prezentuje bardzo efektywny futbol. Moim zdaniem duża w tym zasługa klubowej stabilizacji i braku nerwowych ruchów. Sztab szkoleniowy jest od początku pracy obdarzony dużym zaufaniem i wywiązuje się ze swoich obowiązków znakomicie. Zawodnicy ufają trenerom i potrafią realizować obraną przez nich taktykę. „Górnicy” to co prawda pierwszoligowy beniaminek, ale pozycja wicelidera tabeli po 20 kolejkach nie jest przypadkowa – podsumowuje nasz rozmówca.

***

Imponująca dyspozycja Górnika Łęczna, który jako beniaminek jest na dobrej drodze, by zaledwie po roku wywalczyć kolejną promocję, nieodzownie kojarzy się z dokonaniami Cracovii oraz Korony Kielce (wtedy jeszcze pod nazwą Kolporter Korona Kielce). Oba zespoły w przeciwieństwie do „Zielono-czarnych” jeszcze przed startem kampanii były jednak wymieniane w gronie faworytów do awansu. Oba posiadały potężnych prywatnych sponsorów, których ambicje sięgały promocji do ekstraklasy. Klub z al. Jana Pawła II 13 tak możnym wsparciem poszczycić się nie może, lecz posiada inny atut. Rozsądną politykę, dzięki której krok po kroku osiąga wyznaczone cele.

Komentarze
Ecik (gość) - 6 miesięcy temu

Nieciecza i Łęczna... oby nie awansowały do ekstraklapy bo 1 liga to max. Gdzie powinny grać takie zespoły

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze