Zabrzanie nie mieli litości nad zagubioną obroną ze Szczecina. Janukiewicz cztery razy wyciągał piłkę z siatki. Honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Djousee. Górnik pokazał Legii, że ciągle powinna czuć zabrzański oddech na plecach.
Szybo rozpoczęło się strzelanie w Szczecinie. Już w 8. minucie z piłką zabrał się Łukasz Madej, bez problemów minął Gollę i prostym strzałem dał gościom prowadzenie. Pogoń szukała swoich okazji i była blisko wyrównującej bramki w 22. minucie. Wychodzący na czystą pozycję Akahoshi podjął jednak złą decyzję, zbyt długo czekał i ostatecznie zmarnował sytuację sam na sam ze Steinborsem. Mecz może nie stał na poziomie Ligi Mistrzów, ale nie pachniało też okręgówką. Obie strony odważnie wychodziły po piłkę, ale brakowało klarownych szans. Dopiero tuż przed przerwą zagotowało się pod bramką Janukiewicza, ale ostatecznie Madej nie zdobył swojego kolejnego gola.

Tuż po wyjściu na drugą połowę Górnik dopiął swego i podwyższył prowadzenie. Mierzone dośrodkowanie Seweryna Gancerczyka, szczecinianie znowu zaspali przy kryciu i Mateusz Zachara głową wpakował piłkę do siatki. Golkiper gospodarzy po raz kolejny bez szans na interwencję. Pięć minut później po ostrej wrzutce mógł trafić Tchami, ale jego wślizg nie osiągnął celu. Kolejne zagrożenie pod bramką Pogoni i ponownie w roli głównej Łukasz Madej, ale dobrze obronił Janukiewicz.
W 61. minucie kuriozalna sytuacja. Edi przypłacił złe przyjęcie piłki stratą na 20. metrze od bramki, futbolówkę przejął Zachara, a Brazylijczyk w akcie desperacji sfaulował zabrzanina, za co zobaczył czerwoną kartkę. Andradina wszedł chwilę wcześniej na boisko z ławki i spędził na placu gry… trzy minuty. Do rzutu wolnego podszedł Krzysztof Mączyński i cudownym strzałem z prawej nogi nie dał szans Janukiewiczowi. Po wykluczeniu Ediego w środku pola zrobiła się dziura, z której skrzętnie korzystali goście, ale bramkę strzeliła Pogoń. Akahoshi świetnie dośrodkował na piąty metr, Steinbors popełnił błąd przy wyjściu i Djousse głową wpakował piłkę do siatki.
Na pięć minut przed końcem meczu Górnik wydał ostateczny wyrok na Pogoń. Zachara do Iwana, Iwan do Zachary, Zachara do siatki i w efekcie Janukiewicz wyciągał z bramki czwartą piłkę. To był już ostatni cios wymierzony w obronę gospodarzy. W tym dniu szczęście nie dopisało defensorom ze Szczecina. Górnik z zimną krwią punktował rywali i zasłużenie wywozi z Pomorza trzy punkty. Podopieczni Adama Nawałki nie odpuszczają w pościgu za warszawską Legią.











