Również w 13. kolejce Bundesligi Borussia Dortmund zanotowała zwycięstwo. Tym razem podopieczni Jürgena Kloppa pokonali na wyjeździe SC Freiburg. Choć od 26. minuty przegrywali po samobójczym trafieniu Matsa Hummelsa, w drugiej połowie udało się wyrównać Robertowi Lewandowskiemu, a zwycięski gol – samobójcza bramka Mensura Mujdzy – padł dzięki Łukaszowi Piszczkowi.
Od początku spotkania to Freiburg chciał przed własną publicznością koniecznie zdobyć gola. Pierwsze próby nic jednak nie dały, a już po chwili piłka na dobre utknęła w środku pola, wędrując od pomocników jednej drużyny do piłkarzy drugiej. Pojedyncze ataki obu drużyn kończyły się niepowodzeniem. Z niczego padła natomiast pierwsza bramka. Rzut wolny dla Freiburga wyegzekwował Julian Schuster, a w polu karnym jego drużynowy kolega, Cedric Makiadi, skutecznie przeszkadzał Romanowi Weidenfellerowi. Sędzia nie dopatrzył się tam złamania przepisów. Papiss Cisse dopadł do piłki najszybciej, strzelił głową w kierunku bramki, tam Neven Subotić ustrzelił Matsa Hummelsa i piłka przekroczyła linię bramkową.
Borussia rozczarowywała do końca połowy i nie stworzyła sobie już żadnej groźnej sytuacji. Freiburg natomiast wypracowywał sobie kolejne szanse, których jednak nie był w stanie wykorzystać i zamienić na następnego gola.
Po przerwie obudził się lider tabeli – Borussia coraz bardziej naciskała na gospodarzy, którzy popełniali coraz więcej błędów w obronie. Wynik ratował przez długi czas bramkarz Oliver Baumann. Najpierw obronił strzał Kagawy, potem sięgnął dobitki Bendera, ale piłkę odebrał mu Lucas Barrios. Sędzia uznał jednak, że reprezentant Paragwaju faulował. Chwilę później strzelał znowu Kagawa, a także Sahin, obaj nieskutecznie. Gospodarze przetrwali ciężką fazę, a Cisse miał nawet okazję na podwyższenie wyniku. Nie udało się.
Trener Borussii wpuścił na boisko Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego. Ten drugi zaledwie kilka minut po wejściu do gry zdobył przełomową dla „BVB” bramkę. Po dośrodkowaniu Schmelzera Polak dopadł do piłki szybciej niż obrońcy Freiburga i strzałem głową pokonał Olivera Baumanna. Chwilę później Lewandowski mógł podwyższyć na 2:1 dla Borussii, ale zmarnował szansę. W 78. minucie udało się to jednak za sprawą Łukasza Piszczka. Po wymianie podań z Błaszczykowskim Piszczek dośrodkował, a piłkę do własnej bramki wbił Mensur Mujdza.
Świetną okazję na 3:1 zmarnował jeszcze w 85. minucie Błaszczykowski, który z jedenastu metrów nie trafił do pustej bramki. Na szczęście dla Borussii bez konsekwencji, choć w końcowych minutach jeszcze bardzo dobrą okazję mieli gospodarze. Podopieczni Jürgena Kloppa wygrali zatem 2:1, ustalając tym samym nowy rekord Bundesligi – siedem zwycięstw z rzędu w meczach wyjazdowych.








