W dwóch spotkaniach grupy J kibice oglądali dziewięć bramek. 2/3 z nich padło w Paryżu, gdzie Paris Saint-Germain pokonało Sevillę 4:2. Dzięki tej wygranej francuski klub awansował do dalszej fazy Ligi Europejskiej. Ciekawie było także na Signal-Iduna Park w Dortmundzie. Miejscowa Borussia nie dała szans Karpatom Lwów, zwyciężając 3:0, a wynik spotkania ustalił Robert Lewandowski.
Paris Saint-Germain – Sevilla
Kibice zgromadzeni na Parc De Princes byli świadkami ciekawego widowiska, w którym padło aż sześć bramek. Szczególnie dużo się działo w pierwszej części spotkania, po której Paryżanie prowadzili 3:2.

Wszystko zaczęło się w siedemnastej minucie, kiedy rzut rożny wykonywał Nene. Do piłki doszedł Matthieu Bodmer i precyzyjnym uderzeniem pokonał Andresa Palopa. To pierwszy gol byłego piłkarza Olympique Lyon w tegorocznej edycji Ligi Europejskiej. Zaledwie 180 sekund później podopieczni Antoine’a Kombouare’a ponownie wpisali się na listę strzelców. Znów świetnie zagrał Nene, a w polu karnym Sevilli odnalazł się Guillaume Hoarau i trafił do siatki.
Gracze z Andaluzji zaczęli rozpoczęli odrabianie strat w 32. minucie. Na uderzenie zdecydował się Frederic Kanoute i była to świetna decyzja, futbolówka wylądowała bowiem w bramce paryżan. Po kolejnych czterech minutach był już remis, a sprytem znów błysnął malijski napastnik. Na przerwę w lepszych humorach schodzili jednak gospodarze, bo tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra Palopa pokonał bardzo aktywny Nene.
120 sekund po zmianie stron zawodnicy ze stolicy Francji zdobyli swoją czwartą bramkę w tym spotkaniu. Drugie trafienie w tym spotkaniu zanotował Hoarau. Od tego momentu zapał zawodników zdecydowanie jednak osłabł i więcej bramek już nie oglądaliśmy.
Borussia – Karpaty
Ten mecz był szczególnie interesujący z punktu widzenia polskich kibiców. W pierwszej jedenastce gospodarzy Jurgen Klopp wystawił trzech reprezentantów Biało-czerwonych: Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka. Pod nieobecność kontuzjowanego Lucasa Barriosa pierwsze skrzypce w przednich formacjach Borussii grał jednak Shinji Kagawa.
Reprezentant Japonii już w piątej minucie wykorzystał dośrodkowanie Nuriego Sahina i strzałem głową zaskoczył Witalija Rudienkę. Kolejną sytuację do zdobycia bramki miał osiem minut później Lewandowski, jednak były gracz Lecha Poznań przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Karpat. „Lewy” miał też szansę w 36. minucie, ale strzelił niecelnie po podaniu Piszczka.
Po przerwie zawodnicy lidera Bundesligi nie zamierzali zadowalać się jednobramkowym prowadzeniem. Trzy minuty po wznowieniu gry z rzutu wolnego podawał Sahin, a w polu karnym rywala najwyżej wyskoczył Mats Hummels. Młody defensor nie dał najmniejszych szans ukraińskiemu bramkarzowi.
Następnie wiele kłopotów Rudience sprawiał duet Lewandowski – Piszczek. Reprezentanci Polski nie zdołali jednak pokonać świetnie dysponowanego Ukraińca. „Lewy” doczekał się w końcu na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry. 22-letni napastnik zwiódł dwóch obrońców Karpat i pewnym uderzeniem ustalił wynik spotkania.
Dobrze Robert, oby tak dalej!!!
I (git)ara :D
Niezle Lewy!Choc ciekawe co pokaze blaszczykowski?
Brawo robert. Oby tak dalej panie lewandowski