Jak cała ekipa warszawskiej Legii po porażce z Podbeskidziem Janusz Gol optymizmem nie tryskał. Bohater ostatnich gier stołecznego zespołu w Europie podzielił się swoimi przemyśleniami na temat zbliżającej się potyczki w LE z holenderskim PSV Eindhoven.

Już myśleliście czy rozmawialiście o spotkaniu z PSV Eindhoven?
Do tej pory nie. Jeszcze dziś nasze głowy będą zaprzątnięte tym niekorzystnym wynikiem z Podbeskidziem. A od jutra będziemy myśleć o Eindhoven.
Czy mecz z Podbeskidziem można traktować jako nauczkę?
Z każdego meczu można wyciągnąć jakieś wnioski. Była to dla nas lekcja. Eindhoven to drużyna zdecydowanie mocniejsza. Musimy się bardziej zmobilizować i skoncentrować, i dać z siebie więcej niż dzisiaj.
Czy nie będzie z Wami tak jak z Lechem, że po dobrych meczach w Europie zdarzać się będą wpadki w lidze?
Miejmy nadzieję, że tak nie będzie. Mamy silną, wyrównana kadrę. Nie tylko my gramy w Lidze Europy. Miejmy nadzieję, że nas to nie dotknie.
Kibice zaczynają już skandować Twoje nazwisko na trybunach. Czy jest to jakaś dodatkowa motywacja dla Ciebie?
Na pewno jest to miłe, że kibice skandują imię i nazwisko. Trzeba jednak dać jeszcze od siebie, by to nie ucichło.











