W 8. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków na własnym terenie bezbramkowo zremisowała z Jagiellonią Białystok. „Biała Gwiazda”, gdyby zdobyła trzy punkty, mogłaby awansować kilka lokat. Na temat przebiegu meczu wypowiedział się doświadczony obrońca – Arkadiusz Głowacki.
Były zawodnik tureckiego Trabzonsporu zaznaczył, że jego drużyna prowadziła grę i jedynym, czego brakowało, była zdobycz bramkowa. – Zabrakło w zasadzie tylko bramki. Udało nam się prowadzić grę przez całe spotkanie z wyjątkiem paru chwil, w których zbieraliśmy siły na kolejne ataki. Jeśli tak ma wyglądać wychodzenie z kryzysu, to ja jestem jak najbardziej za, oczywiście zmieniłbym wynik, który jest dla nas niekorzystny. Myślę, że nadal trzeba pracować w ten sposób. Starać się grać w piłkę i będzie lepiej – powiedział Arkadiusz Głowacki.

33-letni defensor widzi postęp w grze ekipy oraz rywalizację na treningach, która może przysporzyć jedynie pozytywnego bólu głowy trenerowi Tomasza Kulawika. Oprócz zalet zauważył także kilka mankamentów. – Są niedociągnięcia, nie wszystko jest tak, jak byśmy chcieli. Udaje nam się dominować, ponawiać ataki, zostawać na połowie przeciwnika i tam odbierać piłki, to jest chyba dobra droga – dodał kapitan wiślaków.
Warto zauważyć, że formacja defensywna Wisły zagrała na zero z tyłu, dzięki czemu może z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wszyscy obrońcy gospodarzy otrzymali żółte kartoniki, co może świadczyć o zaangażowaniu zawodników. – Tak powinna wyglądać gra obrońców, oczywiście po żółtej kartce każdy z nas grał nieco ostrożniej. Blisko przeciwnika, krótko i agresywnie, tak trzeba grać.
Choć Wisła nie wygrała kolejnego meczu, kibice krakowskiego klubu mogą zauważyć progres w postawie swoich pupili. – Przypomniały się stare, dobre czasy, kiedy to tłamsiliśmy przeciwników już na ich połowie i po odbiorze piłki mieliśmy dużo bliżej do bramki, a co za tym idzie – tworzyły się sytuacje. Bardzo w to wierzymy, że przyjdzie w końcu ten mecz, w którym zarówno gra, jak i wynik będą takie, jak chcemy. Nie popadamy w euforię po tym, co dziś uczyniliśmy na boisku, ale trudno się wychodzi z dołka, w którym byliśmy, kiedy nie potrafiliśmy sobie stwarzać sytuacji – zakończył kapitan ekipy z Reymonta.
W następnej kolejce Wisła zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź.











