W 4. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków podejmowała na swoim stadionie Jagiellonię Białystok. W doliczonym czasie gry goście zdołali ukraść gospodarzom dwa cenne punkty, zdobywając wyrównującego gola na 1:1. Podopieczni Franciszka Smudy nie kryli rozczarowania po tym spotkaniu.

Remis Jagiellonii uratował Bekim Balaj, zdobywając bramkę po stałym fragmencie gry. Bramkarz „Białej Gwiazdy” Michał Miśkiewicz miał piłkę na rękach, ale ostatecznie nie zdołał zapobiec utracie gola. – Bylem bezrobotny przez cały mecz aż do tej sytuacji. Nie udało się tego uratować i straciliśmy punkty. Szkoda, bo wyglądaliśmy lepiej na boisku. Oni może zrobili dwie akcje i to by było na tyle. Jesteśmy źli – mówił po meczu Miśkiewicz.
Podobne odczucia po tym spotkaniu miał również kapitan gospodarzy, Arkadiusz Głowacki: – Jesteśmy mocno rozczarowani, bo nic nie zapowiadało, że stracimy punkty. Pod koniec nie udało nam się kontrolować gry i wydaje mi się, że zabrakło nam dłuższego utrzymywania się przy piłce – mówił. Głowacki został też zapytany, czy zawodnicy mają pretensję do Osmana Chaveza za to, że faulował tak blisko pola karnego, po czym Wisła straciła bramkę: – Wyszło, jak wyszło. Jak możemy być wściekli, skoro Osman robił wszystko, aby tej drużynie pomóc? Nie zawsze udaje się być bohaterem. Każdy popełnia błędy. Tak ten sport wygląda.
Po dzisiejszym remisie Wisła nadal pozostaje niepokonana. Kolejnym rywalem ligowym „Białej Gwiazdy” będzie Lech Poznań.











