Arkadiusz Głowacki, strzelec pierwszego gola w wygranych przez Wisłę 3:1 derbach Krakowa, odniósł się do zachowania kibiców w trakcie spotkania. Według kapitana „Białej Gwiazdy” pomimo rzuconych na boisko rac, mecz miał sportową aurę.
– Takie race nie mają wpływu na to, czy jest bezpiecznie, czy nie. Nie znajduję w pamięci takiej sytuacji, gdzie raca jedna, dwie czy nawet dwadzieścia zrobiłyby komuś krzywdę. Jest to element kibicowania. Nie trwa to od niedawna. Druga strona też ma jednak swoje racje. Są jakieś tam przepisy, których staramy się przestrzegać. Dla mnie to trudna sytuacja – powiedział Głowacki, zapytany o zachowanie kibiców Wisły w tym spotkaniu. W drugiej części gry na połowę przeciwnika sympatycy gospodarzy rzucili na murawę racę, co spowodowało chwilowe przerwanie spotkania.

Kapitan Wiślaków zaznaczał, że w tym sezonie takie zdarzenia nie miały na stadionie przy Reymonta miejsca – Do tej pory rzeczywiście nie było u nas takich sytuacji. Było duże zrozumienie sytuacji finansowej klubu. Nie chcę jednak zabierać głosu w tej sprawie. Na pewno każda ze stron ma swoje racje. Moim zdaniem derby były prowadzone w sportowej atmosferze. Były oczywiście też jakieś mocniejsze akcenty, ale ogólnie była bardzo sportowa aura.
Głowacki otworzył wynik derbów, strzelając gola w 33. minucie spotkania. Jak sam ocenia cały przebieg gry? – Było ciężko, nie ma co ukrywać. W drugiej połowie zaczęliśmy grać chyba trochę za spokojnie. Zabrakło nieco mocniejszego odbioru w pressingu, stąd też dłuższe utrzymywanie się przy piłce Cracovii. Był moment, kiedy złapał nas kryzys i było ciężko. Dobrze, że Łukasz zrobił, co do niego należało i zakończył ten mecz.
Kapitan Wisły odniósł się również do przyszłości swojego klubu w tym sezonie. Obrońca starał się ostudzić emocje, przypominając wyjściową sytuację „Białej Gwiazdy” – My przede wszystkim czujemy, że zbliżamy się do zakwalifikowania się do czołowej ósemki. Nie staramy się spoglądać w górę tabeli. Walczymy o każde zwycięstwo, a co nam to da, zobaczymy. Pragę przypomnieć, że byliśmy drużyną, która miała walczyć o utrzymanie. Nie odwracajmy więc wszystkiego o 180 stopni. Dużo jeszcze musi się wydarzyć, aby była to drużyna, którą stać na to, aby walczyć o mistrzostwo.











