Za nami 5. kolejka kwalifikacji do mistrzostw Europy. Wydarzenia zakończonych meczów eliminacyjnych skomentował dla iGola Michał Globisz, który także wypowiedział się na temat naturalizacji obcokrajowców.
Co dla Pana było największym wydarzeniem 5. kolejki eliminacji? Wygrana Gruzji z Chorwacją czy remis Rosji z Armenią?
Remis Armenii jest chyba największą niespodzianką. Tak to bywa – wśród takiej liczby spotkań zawsze muszą się znaleźć jeden czy dwa mecze, które zakończą się niespodziewanym wynikiem i spośród tych dwóch spotkań remis Rosji na wyjeździe bardziej mnie zaskoczył. Porażka Chorwacji też jest niespodzianką, lecz nie aż w takim wymiarze – Gruzja jest zespołem, który u siebie jest w stanie pokonać każdego przeciwnika.
Pamiętamy jeszcze naszą porażkę w Armenii. Ormianie systematycznie udowadniają jednak, że należy z nimi się liczyć, zwłaszcza na wyjeździe.

Na pewno. Ja pamiętam, że kiedyś graliśmy z juniorami Armenii w meczu międzypaństwowym i już wtedy dostrzegliśmy, że w przyszłości będzie to mocny zespół. Ci chłopcy zawsze byli dobrze wyszkoleni indywidualnie, wysoko należy też ocenić ich cechy motoryczne – zwrotność, koordynację ruchową, zwinność. Brakowało im tylko jakiejś dyscypliny taktycznej i jeżeli do wyżej wymienionych cech dojdzie dyscyplina taktyczna podczas meczu, to zespół ormiański staje się bardzo groźny, szczególnie u siebie, grając przy dopingu kibiców i atmosferze przez nich stwarzanej.
Ormianie mają zaledwie dwa punkty straty do lidera. Będą się liczyć w walce o awans?
Oczywiście – pokazali tym wynikiem, że się liczą. Następne mecze mogą diametralnie zmienić układ tej tabeli, zgadza się.
Włosi znów skromnie, ale skutecznie wygrali w Słowenii 1:0.
Włosi zawsze byli zespołem, który nie grał może tak pięknie dla kibiców, jednak zawsze potrafili wymęczyć skromne zwycięstwo i obronić wynik. Grają może mniej efektownie, jednak bardziej efektywnie.
Bramkę dla Włoch zdobył naturalizowany Thiago Motta, który pierwszy mecz dla tego kraju rozegrał w lutym tego roku. Po której stronie stoi Pan w dyskusji dotyczącej obcokrajowców w innych barwach?
Nie jestem za naturalizacją zawodników typu Olisadebe czy Arboleda. Jeżeli dotyczy to zawodników, którzy naprawdę mają jakieś korzenie polskie, to jest to zrozumiałe. Tak w tej chwili dzieje się na całym świecie, jest to znak czasu. Nie tylko my, Polacy, to robimy, ale również inne nacje. Przykładowo, zarzucamy Niemcom, że gra tam wielu graczy, np. z Turcji, ale pamiętajmy o tym, że najczęściej byli oni urodzeni w tym kraju i tam szkoleni. Tymczasem robienie z Arboledy czy Olisadebe Polaka było jakimś dyshonorem dla polskiej piłki. To można uzasadnić, gdy ktoś rzeczywiście ma korzenie polskie, jednak w przypadku takich zawodników jak ci, których wspomniałem, nie.









