Kamil Glik jest świadomy zagrożenia, jakie może stwarzać reprezentacja Anglii we wtorkowym meczu eliminacji do mistrzostw świata. Polak jest jednak przekonany, że jego koledzy będą w stanie zatrzymać Rooneya i spółkę.
Wynik wtorkowego spotkania może być kluczowy w dalszej walce o wyjście z grupy H. Glik jednak uważa, że na pewno nie przesądzi on o tym, kto awansuje na turniej w Brazylii, a kto pożegna się z marzeniami o mistrzostwach świata. Obrońca włoskiego Torino jest przekonany, że Anglicy są w naszym zasięgu i na pewno nie prezentują niczego, czego on i koledzy z kadry mogliby się przestraszyć.
– Są to wysokiej klasy gracze, zwłaszcza Rooney, ale we Włoszech co tydzień muszę stawić takim czoła. Wayne jest bardzo szybki i jest jednym z najlepszych napastników na świecie i mamy do niego wiele szacunku, ale na pewno zagramy bez strachu. Nie mówię, że ja i Marcin Wasilewski jesteśmy sprinterami, ale gramy przeciwko szybkim napastnikom regularnie i radzimy sobie dobrze – powiedział Glik.
– Jest to ważny mecz, ale nie decydujący. Zwycięstwo czy porażka nie zadecydują o naszych dalszych losach w eliminacjach. Chcemy awansować do mistrzostw świata i to będzie nasz cel bez względu na jutrzejszy wynik – zakończył Polak.










