GKS Bełchatów pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Bramki w tym spotkaniu dla gospodarzy zdobywali Paweł Buzała i Kamil Wacławczyk, natomiast dla gości trafienie zaliczył Marek Sokołowski.
Dzisiaj na stadionie w Bełchatowie miejscowy GKS podejmował Podbeskidzie Bielsko-Biała. Niestety w barwach gości nie mógł wystąpić nowy zawodnik, Ireneusz Jeleń. Mecz był bardzo ważny dla obu drużyn, ponieważ jedni i drudzy chcieliby odbić się od dna ligowej tabeli.

Jako pierwsi dobrą okazję, którą zamienili na bramkę, mieli gospodarze. Prostopadłą piłkę od partnera z drużyny dostał Paweł Buzała i w sytuacji sam na sam pokonał golkipera bielszczan. Dziesięć minut później mieliśmy bardzo sporną sytuację. W polu karnym gości faulowali „Górale”, ale sędzia był przekonany, że to gospodarze przewinili.
W 26. minucie mogliśmy mieć 2:0. Kamil Kosowski potężnie uderzył, ale w bramce Podbeskidzia interweniował Zajac. Chwilę potem to goście mogli wyrównać, ale strzał jednego z zawodników trafił tylko w słupek. W 44. minucie gospodarze powiększyli przewagę. Richard Zajac wpadł z piłką do bramki po strzale Kamila Wacławczyka i bezradnym wzrokiem spojrzał na kolegów z zespołu. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i mieliśmy 2:0.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Paweł Buzała znalazł się w sytuacji sam na sam, ale tym razem minimalnie spudłował. Na trybunach cały czas było gorąco za sprawą kibiców gospodarzy oraz przyjezdnych, którzy przez cały czas głośno dopingowali swoje drużyny.
W 63. minucie mało brakowało, a GKS podwyższyłby na 3:0. Futbolówka po rzucie rożnym minimalnie minęła bramkę chronioną przez Richarda Zajaca. Trzy minuty później mieliśmy gola dla Podbeskidzia zdobytego przez Marka Sokołowskiego. Do tej pory żaden z kibiców nie mógł narzekać na brak emocji, a po trafieniu dla gości pojawiło się jeszcze więcej niewiadomych co do wyniku. W 68. minucie obrońca GKS-u w ostatniej chwili uratował swoją drużynę przed utratą gola wybiciem piłki z linii bramkowej.
W kolejnych sytuacjach mieliśmy Zajac Show! Golkiper Podbeskidzia w przeciągu dwóch minut uchronił drużynę przed definitywnym przekreśleniem szans na korzystny rezultat w tym spotkaniu. Niestety dla Podbeskidzia wynik nie uległ zmianie i GKS Bełchatów zwyciężył 2:1. Zawodnicy Jana Złomańczuka uciekają z ostatniego miejsca i mogą spokojnie przygotowywać się do kolejnego meczu, natomiast przyszłość Roberta Kasperczyka stoi pod wielkim znakiem zapytania.











