GKS Katowice w ubiegłym sezonie okrzepł po awansie z 2. ligi, natomiast teraz znajduje się w ścisłej czołówce Fortuna 1. Ligi. Niestety dobrą formę piłkarzy przysłania ostry konflikt kibiców z klubowymi władzami.
Po przeciętnym początku sezonu popularna „Gieksa” wyraźnie ustabilizowała swoją formę. Po 13 kolejkach zajmuje więc trzecie miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi, tracąc cztery punkty do Ruchu Chorzów i Puszczy Niepołomice. Podopieczni trenera Rafała Góraka dodatkowo nie przegrali już od pięciu spotkań, a w sobotę będą mieli szansę na zmniejszenie dystansu do miejsc premiowanych awansem. Spotkają się bowiem ze wspomnianą Puszczą.
Konsekwentna praca
GKS w poprzednich rozgrywkach był beniaminkiem. Może szczególnie nie zachwycił swoich kibiców, ale także ich nie rozczarował, ostatecznie zajmując ósme miejsce w końcowej tabeli. Czy obecne wyniki zespołu można więc uznać za nagły wystrzał formy czy też za efekt konsekwentnej pracy trenera i klubu? O to zapytaliśmy redaktora katowickiego „Sportu”, Macieja Grygierczyka:
– Skąd nagle tak dobre wyniki? Nie powiedziałbym, że nagle, bo jakbyśmy się cofnęli do poprzedniego sezonu, to początek „Gieksa” rzeczywiście miała kiepski. Po dziesięciu kolejkach była jako beniaminek na ostatnim miejscu z największą liczbą straconych goli. Wydaje mi się, że przełomem był mecz z Odrą Opole. Trener Górak wspominał, że w tracie pierwszej połowy tego przegranego ostatecznie 2:4 spotkania zdał sobie sprawę, iż prowadzi zespół na rzeź i musi coś zmienić. Myślał już nad koncepcją na kolejne spotkania, o czym dużo się w Katowicach mówiło.
Zmienił ustawienie, przeszedł na system z trójką środkowych obrońców i nagle się okazało, że ta sama grupa ludzi, która prawie co mecz traciła worek bramek, jest w stanie grać na zero i regularnie punktować. Może grać piłkę dużo mniej spektakularną i ładną dla oka, mniej widowiskową niż wcześniej, ale po prostu skuteczniejszą. Gdybyśmy ułożyli sobie tabelę 1. ligi za poprzedni sezon bez wspomnianych dziesięciu pierwszych kolejek, to GKS byłby bardzo wysoko. Mimo że finalnie na bodaj trzy kolejki przed końcem rozgrywek wywalczył utrzymanie.
Latem ten zespół nie został w żaden sposób osłabiony. Został Patryk Szwedzik, o którym mówiło się w kontekście transferu do klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej. Przyszli zawodnicy ograni i doświadczeni, jak Jakub Arak czy Marcin Wasielewski, którzy ostatnio występowali w ekstraklasie. Ta drużyna została znowu wzmocniona, co dzieje się konsekwentnie od początku kadencji Góraka i dyrektora Roberta Góralczyka.











