Jak informowaliśmy wcześniej na łamach serwisu, Łukasz Gikiewicz, związany ze Śląskiem Wrocław, nie wystąpi w przyszłym sezonie w barwach tego klubu.
Młody zawodnik w minionym miesiącu związał się z wrocławskim klubem, tuż po rozwiązaniu umowy z ŁKS-em Łódź. Dyrektor sportowy klubu ze stolicy Dolnego Śląska był jednak świadomy, jakie mogą być skutki zmiany pracodawcy przez piłkarza właśnie w ten sposób.
– W porozumieniu wyraźnie zaznaczyliśmy, że właściwy kontrakt podpisany zostanie tylko wtedy, jeśli ze strony poprzedniego klubu Łukasza nie padną żądania finansowe związane z ekwiwalentem za wyszkolenie. Menedżer zawodnika był umówiony z ŁKS-em, że nic takiego nie nastąpi. Woleliśmy się jednak zabezpieczyć – powiedział Krzysztof Paluszek.
Zajmujący się transferami od nowego sezonu Paluszek wyjaśnił także, iż zarząd Śląska nie ma obowiązku podpisać kontraktu z zawodnikiem. – Jak się okazało, nasza ostrożność się opłaciła, gdyż mimo wszystko ŁKS zażądał pieniędzy. Od tego momentu przestaliśmy być stroną w tej sprawie, a między łodzianami i menedżerem piłkarza rozpoczęły się ponowne rozmowy w sprawie rezygnacji lub obniżenia wysokości ekwiwalentu. Nie przyniosły one skutku, wobec czego nasze wcześniejsze porozumienie przestaje być ważne. Nie podpiszemy z Łukaszem kontraktu, gdyż po prostu inaczej się umawialiśmy – zapewnił dyrektor sportowy klubu z Wrocławia.
Krzysztof Paluszek określa także kierunek, jaki prawdopodobnie obierze Gikiewicz w swojej karierze, nie mogąc podpisać kontraktu ze Śląskiem. – To była jego decyzja. Mógł zostać z nami do końca, ale otrzymał propozycję testów w zagranicznym klubie i postanowił skorzystać z okazji. Co ciekawe, polskie przepisy, w przeciwieństwie do zasad FIFA, są tak skonstruowane, że klub zagraniczny nie musi płacić polskiemu ekwiwalentu za wyszkolenie – zapowiedział.










