Skrzydłowy Manchesteru United, Ryan Giggs, przyznał, że bliskość trybun na stadionie może stanowić problem, tak jak to było w ostatnim meczu z City. Przypomnijmy, że podczas celebrowania bramki na Etihad w stronę Rio Ferdinanda poleciał obiekt, który rozciął mu łuk brwiowy.
Piłkarze United byli przez niektórych krytykowani za sposób, w jaki celebrowali gola strzelonego w derbach Manchesteru. Zawodnicy cieszyli się ze zmiany wyniku bardzo blisko kibiców „The Citizens”.
– Na stadionie City szaleni kibice tej ekipy siedzą zaraz obok naszych. Jak możesz ustalić, czy celebrujesz gola przy fanach United, skoro obie grupy siedzą tak blisko siebie? Kiedy strzelasz bramkę, to trudno jest się kontrolować. Jesteś piłkarzem i to normalne, że chcesz się cieszyć z gola – bronił jednak swoich kolegów Giggs.
Walijczyk powiedział również, że w gestii klubów, policji i angielskiej federacji jest sprawienie, aby taka sytuacja więcej się nie powtórzyła. Giggs oglądał całe widowisko z ławki rezerwowych i potrafił zrozumieć złość Ferdinanda, który był już ofiarą podobnych incydentów w przeszłości.
– To nie był jednorazowy incydent. Do podobnej sytuacji doszło w meczu z Chelsea, kiedy „Chicharito” zdobył gola. W starciu z City zabrakło centymetrów, a Rio straciłby oko. To jest zbyt niebezpieczne. Nie chcemy czegoś takiego oglądać – powiedział Giggs.










