Skrzydłowy Manchesteru United, Ryan Giggs, jest zdania, że największymi rywalami w walce o tytuł mistrzowski w tym roku nadal będą piłkarze Chelsea. Aktualnie to Manchester City depcze po piętach „Czerwonym Diabłom”, ale 37-latek uważa, że już niedługo ich dobra forma się skończy.
W ciągu ostatnich kilku lat szejk Mansour wydał ogromne pieniądze, aby stworzyć w niebieskiej części Manchesteru drużynę, która będzie z powodzeniem walczyć o mistrzostwo Anglii. Dotychczas inwestycja nie przynosiła oczekiwanych efektów, ale może się to zmienić w tym sezonie. „The Citizens” mają na swoim koncie taką samą liczbę punktów jak przewodzący tabeli United, ale przez gorszy bilans bramkowy znajdują się na drugim miejscu. Wspomniana przez Giggsa Chelsea traci do tych zespołów trzy punkty.

– To dziwne widzieć tutaj Manchester City, zwłaszcza jeśli spojrzysz na ostatnie 20 lat, kiedy to Manchester United zdobywał tyle trofeów. Sytuacja się zmieniła. Mają dużo pieniędzy, mają kilku wybitnych graczy. Mimo to uważam, że Chelsea jest groźniejsza. Oni stanowią zespół.
Giggs podzielił się również swoimi przemyśleniami na temat FC Barcelona. Przypomnijmy, że w ostatnim finale Champions League jego drużyna przegrała właśnie z „Dumą Katalonii”.
– Nie uważam ich za drużynę niepokonaną. Mają silny zespół, ale można z nimi wygrać. Prawdopodobnie są aktualnie najlepszym zespołem na świecie. To jest nasze wyzwanie – osiągnąć ich poziom.
– Mój następny cel? Wygrać najbliższy mecz. A później kolejny. To wszystko. Nie stawiam sobie zbyt dalekosiężnych celów.
– Po odejściu na emeryturę na pewno pozostanę w piłce nożnej. To jest mój świat, odkąd miałem 15 lat. Podoba mi się to tak samo jak 15 czy 20 lat temu.











