Przed dwoma tygodniami zapowiadaliśmy ofensywę transferową czołowych klubów i tak właśnie się stało. Transfery Smolarka czy Sobiecha można śmiało uznać za hity całego okresu transferowego. Uaktywniły się również Wisła i Lech, lecz jak się okazało w meczach pucharowych, zdecydowanie za późno.
Wysoka cena za opieszałość

Lech Poznań stoczył ciężkie boje z Interem Baku, co sprawiło, że prezes poznaniaków zdecydował się sięgnąć do kieszeni. Najpierw przyszedł Joel Tshibamba, o czym donosiliśmy w poprzednim odcinku, teraz Lech sprowadził wyróżniającego się w lidze węgierskiej Artjomsa Rudnevsa. Co to dało, skoro już było oczywiste, że Łotysz nie pomoże w meczach eliminacji do Ligi Mistrzów ze Spartą Pragą? Może ten zawodnik został sprowadzony z myślą o Lidze Europejskiej lub Ekstraklasie, lecz rozmowy trwały już od czerwca i trudno uwierzyć, że cena za piłkarza Zalaegerszegu nagle spadła. Znacznie bardziej ucierpiała jednak Wisła. Działacze „Białej Gwiazdy” chcieli za wszelką cenę załatać dziury po odejściu Marcelo i Głowackiego. Do klubu trafili Cezary Wilk, Osman Chavez, Andres Rios, a wcześniej Gordan Bunoza i Dragan Paljić. Te transfery były jednak nieco spóźnione, bo zostały przeprowadzone tuż przed meczami Ligi Europejskiej i niektórych piłkarzy nie udało się nawet zgłosić do rywalizacji. Efekt – zespół z Azerbejdżanu eliminuje „Białą Gwiazdę”.
Czarne Koszule na topie

Brak zdecydowania drużyn eksportowych wykorzystała Polonia Warszawa. Najpierw „Czarne Koszule” straciły borykającego się z problemami zdrowotnymi Arkadiusza Onyszko, żeby po chwili przejść do ofensywy transferowej. Najpierw na ulicę Konwiktorską trafił wielokrotny reprezentant Polski – Euzebiusz Smolarek, później piłkarzem Polonii został czołowy napastnik Ruchu Chorzów – Artur Sobiech. Wzmocnienia zespołu Jose Marii Bakero wyglądają naprawdę imponująco. Przypomnijmy, że wcześniej do „Czarnych Koszul” trafili Patryk Rachwał, Dariusz Pietrasiak, Jakub Tosik, Bruno, oraz wspomniany wcześniej Onyszko. Bardzo możliwe, że prezes Józef Wojciechowski nie powiedział jeszcze ostatniego słowa podczas letniego okienka transferowego.













