Stało się to, co miało się stać. Gianni Infantino został wybrany nowym prezydentem FIFA i będzie drugim z rzędu europejczykiem zajmującym to stanowisko. Nadchodzi czas Włocha, do tej pory znanego głównie z wyciągania kulek w trakcie losowań i licznych memów na swój temat.
Od początku jasnym było, że walkę o końcowe zwycięstwo stoczą między sobą pochodzący z Bahrajnu szejk Salman Bin Ebrahim Al-Khalifa i sekretarz generalny UEFA, Gianni Infantino. Większe szanse od początku dawano prezesowi Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej, któremu sprzyjały kraje afrykańskie i azjatyckie. Z kolei Włoch mógł liczyć na głosy Europy, Ameryki Południowej i Środkowej. O przyszłości piłki na świecie miały więc decydować małe kraje leżące w strefie CONCACAF i Oceanii, co wywoływało dużo kontrowersji i dyskusję nt. parytetów w głosowaniu.
Pierwszą turę Infantino wygrał minimalnie, zdobywając 88 głosów, przy 85 Salmana. Trzeci kandydat, Prince Ali bin al-Hussein, uzyskał 27 i to jego głosy miały zdecydować, kto stanie na czele organizacji. Książę Ali nie pałał sympatią do kandydata z Bahrajnu, więc w kuluarach mówiło się, że jego poparcie uzyska przedstawiciel UEFA, i tak rzeczywiście się stało. W drugiej rundzie uzyskał on dokładnie 27 głosów więcej, co zapewniło mu ostateczne zwycięstwo i namaściło nowym prezydentem FIFA.
Kim więc jest ten sympatycznie wyglądający Włoch? Powszechnie znany jako „łysy z UEFA”, od 2007 roku pełnił funkcję sekretarza generalnego europejskiej federacji, będąc uznawanym za człowieka Platiniego. Był gospodarzem losowań europejskich pucharów i odpowiadał za administrację i funkcjonowanie europejskiego futbolu. Do UEFA dostał się jako prawnik i był sekretarzem Międzynarodowego Centrum Studiów Sportowych. Jest powszechnie szanowany i lubiany. W dodatku posługuje się sześcioma językami. Za duży atut Włocha należy uznać fakt, że nie jest kojarzony z wielkimi instytucjonalnymi aferami, które dotykają ostatnio europejski i światowy futbol.
45-latek proponuje wiele zmian, a jego flagowym projektem jest rewolucja w mistrzostwach świata. Infantino pragnie, aby rozgrywki odbywały się na wzór mistrzostw Europy 2020, które odbędą się w 13 różnych krajach. Mimo wszystko dla Włocha priorytetem pozostaje rozwój piłki nożnej i służba interesom wszystkich federacji na świecie.
Kolejną propozycją jest zwiększenie liczby uczestników mundialu z 32 zespołów do 40. Ponadto „Łysy z UEFA” pragnie co cztery lata przeznaczać, dla każdego z 209 związków piłkarskich zrzeszonych z FIFA, kwotę pięciu milionów dolarów na wspomniany już pomysł rozwoju piłki nożnej. Natomiast w przyszłości każda z sześciu federacji ma otrzymać po 40 milionów dolarów.












