Kapitan Liverpoolu, Steven Gerrard, powraca na Anfield po wyjściu z aresztu. Został zatrzymany w sprawie bójki w jednym z angielskich barów.
Piłkarz trafił do celi wraz z dwoma innymi mężczyznami. Wszyscy są zamieszani w bójkę, która miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek, tuż po efektownej wygranej Liverpoolu z Newcastle 5:1. Gerrard miał uderzyć jednego z uczestników bijatyki.
Angielski pomocnik stanie przed sądem już 23 stycznia. Jest oskarżony o pobicie, jednak na razie nie wiadomo, jaka konkretnie grozi mu kara. Piłkarz nie miał do tej pory tego typu kłopotów, choć siedem lat temu głośno było o jego spożywaniu alkoholu tuż przed zgrupowaniem reprezentacji.
Niezależnie od wyroku sądu włodarze Liverpoolu nie zamierzają karać swojego najlepszego piłkarza. Po zwycięstwie nad Newcastle miał bowiem prawo pójść do do baru, gdyż zawodnicy dostali dwa dni wolnego. Zachowa on także opaskę kapitana. Co więcej, do Gerrarda zadzwonił sam Rafa Benitez, by zapewnić o swoim wsparciu.
Zarówno klub, jak i sam piłkarz odmawiają oficjalnego komentarza w tej sprawie. Prawdopodobnie wolą poczekać na prawomocny wyrok sądu. Tymczasem Gerrard ma normalnie trenować i będzie do dyspozycji Beniteza na pucharowe spotkanie z Preston.










