Po sześciotygodniowej absencji do gry wróci kapitan i opoka Liverpoolu, Steven Gerrard. Jutro „The Reds” zmierzą się na wyjeździe z beniaminkiem z Blackpool.
– To wielkie doładowanie mieć ponownie w składzie Gerrarda na pięć meczów w ciągu 15 dni – przyznał trener Liverpoolu, Roy Hodgson. – Jest to zawsze okres wielkiej zmiany dla każdej drużyny – dodał. Rzeczywiście, angielski świąteczno-noworoczny maraton uznawany jest przez wielu obserwatorów za moment kluczowy w ligowej walce. Na ten właśnie trudny czas dla każdego klubu z Premier League, na ratunek Liverpoolowi przyszedł Steven Gerrard, ikona jedenastki z Anfield Road. Powrót na boisko byłby jeszcze szybszy, gdyby nie odwołana seria spotkań w poprzedniej kolejce, spowodowana trudnymi warunkami atmosferycznymi (padający śnieg). – To nie problem, że dostał jeszcze dodatkowy tydzień, by więcej poćwiczyć, ale to, czego on teraz potrzebuje, to mecze – skomentował Hodgson.
Gerrard powraca po kontuzji, która wywołała na Wyspach wiele kontrowersji. Kapitan „The Reds” odniósł ją podczas towarzyskiego meczu reprezentacji „Trzech Lwów”, gdy na Wembley ulegli reprezentacji Francji 1:2. Po tym spotkaniu z krytyką trenera od przygotowania fizycznego w Liverpoolu, Darrena Burgessa, spotkał się selekcjoner reprezentacji, Fabio Capello. Powodem było zbyt długie trzymanie zawodnika na boisku w towarzyskiej potyczce, aniżeli było to wcześniej zaplanowane. Gerrard z powodu kontuzji opuścił cztery mecze ligowe, w tym zwycięstwo nad Aston Villą i porażki z Tottenhamem oraz Newcastle.










