Kapitan „The Reds” wyraził swoje zdziwienie faktem, że jego drużyna doznała tak bolesnej porażki na inaugurację sezonu Premier League.
32-letni pomocnik nie przypuszczał, iż Liverpool nie będzie w stanie stawić czoła West Bromwich Albion i po strzałach Zoltana Gery, Petera Odemwingie oraz Romelu Lukaku poniesie najwyższą od 1937 roku przegraną na otwarcie rozgrywek o mistrzostwo Anglii.
– Uczucie po meczu było absolutnym szokiem, jeśli chodzi o rezultat – mówił Gerrard dla „The Liverpool Echo” – Chcieliśmy przyjechać, dominować i wygrać, lecz nic nie poszło po naszej myśli. W piłce nożnej możesz zostać potraktowany w taki sposób. Po pierwszych pięciu minutach uspokoiliśmy się i zaczęliśmy kontrolować grę do momentu straty bramki tuż przed przerwą. W drugiej części kilka rzeczy nie poszło tak, jak powinno.
Steven Gerrard zapowiada, że nie ma powodu do paniki po rozczarowującym rozpoczęciu sezonu i traktuje je jako wypadek przy pracy. Wierzy też, iż jego drużyna pozostawi porażkę za sobą i w kolejnych spotkaniach zaprezentuje się dużo lepiej. Pierwszą okazję do zrehabilitowania się „The Reds” będą mieli w czwartek w meczu z Hearts w Lidze Europy, natomiast 25 sierpnia na Anfield przyjeżdża Manchester City.










