Lewandowskiemu najbliżej do Blackburn, ale według angielskiej prasy w wylocie na Wyspy polskiemu zawodnikowi przeszkodził wybuch wulkanu na Islandii. Negocjacje zostały więc przełożone.
Sprawa Lewego
„Daily Mirror” informuje, że angielski klub jest w stanie zapłacić Lechowi 5 mln funtów. To ponad 5,5 mln euro lub jak kto woli, 22 mln złotych. Lewandowski miał podobno wykorzystać przerwę w rozgrywkach spowodowaną żałobą, ale w wylocie do Anglii przeszkodził mu pył powstały w skutek wybuchu wulkanu na Islandii.
Sam piłkarz podkreśla, że żadnej decyzji jeszcze nie podjął. Nie jest nawet pewny, czy odejdzie z Lecha. Spekulacje prasowe na temat jego przyszłości nie milkną. Kilka dni temu włoska „La Republicca” twierdziła, że niemal na 100 proc. piłkarz wzmocni Genoe. Jeszcze wcześniej media mówiły, że Lewandowski zasili szeregi Borussii Dortmund.
Sprawa następcy
Listę życzeń włodarzy Lecha otwierają Witalij Rodionow z BATE Borysow, Jan Novak z FK Koszice i Artur Sobiech z Ruchu Chorzów. W dalszej kolejności interesuje się też Yssoufem Kone z CRF Cluj, Michaelem Eneramo i Khaledem Ayari z ligi tunezyjskiej oraz Malickiem Mane z Sanderjord. Tego ostatniego poznaniacy obserwują już od dawna. To, kto dołączy do Lecha latem, zależy jednak od tego, czy odejdzie Lewandowski. Jeśli tak się stanie, a prawdopodobieństwo jest duże, to w Poznaniu będą mieli do wydania na nowych graczy około 5 mln euro, a więc jak na polskie warunki sumę ogromną.










