O pojedynku Hiszpanów z Portugalczykami powiedziano już tyle, że wydaje się, iż nic więcej dodać nie można. Dyskusja na temat środowego półfinału będzie jednak jeszcze trwała. „Seleccao” nie udało się awansować do upragnionego finału, choć w opinii wielu ta reprezentacja bezsprzecznie na to zasłużyła.
Podczas gdy wszyscy zachwycali się znakomitą formą Cristiano Ronaldo (jak najbardziej słusznie zresztą), fantastyczny turniej rozgrywał ten, który przez zdecydowaną większość kibiców jest piętnowany i wyzywany od największych brutali nie tylko we współczesnym futbolu. Mowa oczywiście o Pepe, który na Euro 2012 błyszczał nie mniej niż jego rodak i kolega z Realu Madryt – notabene równie mocno „uwielbiany” przez kibiców – CR7.

W rankingu Castrol Edge na najlepszego (dotychczas) zawodnika Euro 2012 Pepe zajmuje drugą lokatę, ustępując tylko Ronaldo właśnie. Przypadek? Absolutnie nie. W pamięci fanów piłkarskich Pepe zachował się głównie z powodu swojej brutalnej gry i chamskiego czasami zachowania. Mówisz: Pepe, myślisz: kopanie po plecach i gra na pograniczu łamania kości. Na polsko-ukraińskim turnieju widzieliśmy kompletnie kogoś innego – zawodnika, który był nie do przejścia i stanowił o sile portugalskiego zespołu. Mało tego, że był filarem defensywy, był tym, który robił, co w jego mocy, by pomóc drużynie w osiągnięciu celu – odrzucając na bok chamskie zagrywki i brutalne zagrania.
Pepe rozegrał na tegorocznych mistrzostwach Europy pięć meczów w pełnym wymiarze czasowym. Daje nam to 480 minut (z dogrywką przeciwko Hiszpanii) spędzonych na boisku, w trakcie których Portugalczyk popełnił zaledwie… dwa faule. Jeden z nich, w półfinałowym starciu z Hiszpanią, zakończył się żółtą kartką. Gracz Realu Madryt bezpardonowo potraktował Xabiego Alonso w pojedynku główkowym, za co otrzymał „żółtko”. Nie był to jednak faul ani agresywny, ani złośliwy. Oczywiście, gdyby faulowanym był choćby Sergio Busquets, moglibyśmy doszukiwać się drugiego dna – wszak było to wejście kolanem w plecy podczas walki o górną piłkę. Nie posądzamy jednak Pepego o to, że chciał wyrządzić krzywdę swojemu koledze z klubu. Tego typu wejścia w dzisiejszym futbolu są już na porządku dziennym.
Tak, Pepe był jednym z najczyściej grających zawodników na Euro. Nie chodzi tylko o to, ile popełnił fauli (z drugiej strony sam faulowany był 11 razy), ale o to, jak radził sobie z każdym kolejnym napastnikiem rywala. Nie uciekał się do podstępów, nie prowokował – po prostu wykonywał swoją pracę i robił to wzorowo. Najtrudniejszym testem miał być ten półfinałowy. Również z niego Pepe wyszedł zwycięsko. Z zadziwiającą łatwością odczytywał zagrania Hiszpanów i raz za razem kasował ich akcje. UEFA na najlepszego zawodnika tego meczu wybrała Sergio Ramosa, ale gdyby to Portugalia znalazła się w wielkim finale, prawdopodobnie Pepe zgarnąłby nagrodę. Co ciekawe, nie byłby to jego pierwszy raz. Portugalczyk został wybrany na gracza meczu z Danią. To właśnie on zdobył pierwszego gola dla drużyny Paulo Bento, a w dalszych fragmentach spotkania po prostu robił swoje, nie pozwalając na zbyt wiele przeciwnikom, mimo że jego drużyna straciła dwie bramki. Również w starciu z Niemcami, jeszcze w fazie grupowej, Pepe był bliski zdobycia gola, ale piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na poprzeczce.











