Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że Lech Poznań to bardzo dobrze funkcjonująca lokomotywa z wielkimi szansami na udaną przygodę w Europie. Na dobre tory wprowadził ją Maciej Skorża, który pożegnał się z drużyną, ale co może zrobić John van den Brom, żeby poznańska maszyna nabrała takiego rozpędu, by nie zatrzymała jej nawet gra na trzech frontach?
Warto podkreślić, że trenera z taką przeszłością w Polsce jeszcze nie było. Kosta Runjaic, Jens Gustafsson czy Marek Papszun chowają się przy osiągnięciach Holendra. Nie oznacza to jednak, że Lech Poznań automatycznie odjedzie reszcie ligi. Już kilkakrotnie miał to zrobić. Im większe nazwisko, tym większe oczekiwania, co oznacza również większe rozczarowanie w przypadku niepowodzeń. John van den Brom od razu stanie przed bardzo ważnym zadaniem, które może rzutować na jego dalszą kadencję.
John van den Brom – bojowe zadanie
Były szkoleniowiec między innymi Anderlechtu już na samym początku zostanie srogo przetestowany. Pierwsze mecze to bojowe zadania. Jeszcze przed startem ligi „Kolejorz” rozegra dwumecz z Karabachem Agdam w I rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie odbędzie się przy Bułgarskiej. Powiedzmy sobie szczerze, może to być najważniejszy mecz sezonu. W przypadku przegranej pozostanie walka o Ligę Konferencji, która też byłaby sukcesem, ale z zespołu ujdzie powietrze. Nie daj Bóg, doszłyby jakieś przegrane w lidze i nastroje w Poznaniu znów staną się minorowe.
Za to w przypadku awansu Lech złapie wiatr w żagle. W tym momencie „Kolejorz” będzie zasuwał na podwójnym gazie. Bardzo ważne jest, żeby przypadkiem nie rozpocząć od jakiegoś falstartu. Zaczną się wątpliwości, domniemania, wyliczenia, oskarżanie, a przecież nikomu nie jest to potrzebne. Szanse są oceniane 50/50, ale jeśli John van den Brom chce wznieść „Dumę Wielkopolski” na wyższy poziom, musi dobrze zacząć. Kredyt zaufania od kibiców dostaje, ale jak wiadomo, bardzo szybko może go stracić. Być może to zbyt pochopne wnioski, ale jeśli lipiec okaże się niezbyt udany dla Lecha, to szykuje się trudny sezon.
Konik Holendra
Jednym z wielkich atutów w poprzednich klubach van den Broma było wprowadzanie młodzieży. Co zrozumiałe, idealnie wpasowuje się to w charakterystykę Lecha. Problem w tym, że gdybyśmy tak spojrzeli na obecnych młodzieżowców, to raczej próżno szukać zawodników, którzy na ten moment bezwzględnie nadają się do wyjściowej jedenastki. Rzecz jasna zaplecze jest ogromne, co pokazał pierwszy sparing z Widzewem.











