Trzy bramki na mecz, tyle średnio pada na PGE Arenie. Pierwsze zdanie zapowiedzi poniekąd powinno skłonić Państwa do obejrzenia tego spotkania. W Gdańsku Lechia zmierzy się z Wisłą. Teraz to już w ogóle, nie dość, że obejrzą państwo mecz, to potem jeszcze zajrzą na nasz wortal, żeby przeczytać podsumowanie. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 20:30 i mimo, iż jest to mecz przyjaźni na trybunach, to wydarzenia na boisku zapowiadają się naprawdę bardzo ciekawie.
Gospodarze, Lechia Gdańsk, do tej rywalizacji przystąpią podbudowani przekonywującym zwycięstwem nad bydgoskim Zawiszą 0:3, po koncercie gry najskuteczniejszego piłkarza Michała Probierza w rundzie wiosennej. Patryk Tuszyński, bo o nim mowa, w trzech spotkaniach w barwach „Biało-zielonych” zaliczył aż pięć trafień. To na pewno napawa gdańskich kibiców optymizmem nie tylko na spotkanie z Wisłą, ale i też na pozostałą cześć sezonu. PGE Arena, piękny, nowoczesny obiekt jest dla gospodarzy zmorą, bo Lechia w ostatnich sześciu meczach na własnym podwórku zgromadziła jedynie pięć punktów, co jest liczbą iście zatrważającą! Jak dodamy do tego, że w Gdańsku w tym sezonie wygrali tylko trzy spotkania, to w meczu z Wisłą naprawdę muszą zagrać na więcej niż 100% swoich możliwości. Następną pesymistyczną informacją dla sympatyków „Biało-zielonych” jest osoba Michała Probierza, bo szkoleniowiec gospodarzy piątkowego starcia może się pochwalić tylko jednym zwycięstwem nad zespołem prowadzonym przez Smudę. Kropką nad i tego wywodu może być to, że gdańszczanie czekają na wygraną nad „Białą Gwiazdą” u siebie 29 lat. Jednak to tylko statystyki, a one nie grają. Siły Wisły świadomy jest wracający po urazie Jarosław Bieniuk, który zagrał w wygranym meczu w Bydgoszczy:

– Drużyna Wisły jest po prostu mocna i jest to najcięższy rywal, z którym będziemy się teraz mierzyć. Można powiedzieć, że Brożek jest wisienką na torcie, która wykańcza dobrą grę całej drużyny. Z pewnością będziemy musieli się wspiąć na wyżyny, aby wygrać piątkowy mecz – powiedział obrońca gdańskiej drużyny.
„Wiślacy”, podobnie jak gracze Lechii w ostatniej kolejce odnieśli zwycięstwo, i to nie byle jakie, bo piłkarze Smudy zdobyli trzy punkty w 187. derbach Krakowa. Wiktorię w tym prestiżowym meczu przypłacili jednak sporymi stratami. Ważą się losy występu Pawła Brożka, który ucierpiał właśnie w starciu z rywalem zza miedzy, a na sto procent nie zagra Łukasz Burliga, który będzie pauzował za kartki. Jego miejsce na prawej stronie zajmie Dariusz (Uniwersalny) Dudka. „Biała Gwiazda” nie jest jakąś wyjazdową potęgą, wszystkie przegrane spotkania to właśnie mecze wyjazdowe, ale Wisły na pewno nie można zlekceważyć. W ostatnim czasie jest to jedyna drużyna, która dotrzymuje jako tako tempa Legii Warszawa. Mimo tego, że Wiśle idzie w tym sezonie nad wyraz dobrze, to cały czas szkoleniowiec drużyny ze stolicy Małopolski tonuje nastroje:











