Okazuje się, że Carlo Ancelotti pozostawił na San Siro nie tylko gablotę pełną pucharów. Wieloletnie obcowanie z trenerskim mistrzem sprawiło, że kilku jego zawodników poszło w jego ślady i próbują swoich sił na ławce trenerskiej. Z jakim skutkiem?
Inzaghi, Nesta, Szewczenko, Gattuso, Stam i Seedorf. Gdyby przed kilkoma laty ktoś nam powiedział, że to właśnie ci gracze zostaną w przyszłości szkoleniowcami, wyśmialibyśmy go. Szewczenko bardziej pasował na przyszłego prezydenta Ukrainy, Gattuso na zawodnika MMA, a Alessandro Nesta na twarz firmy Gianni Versace niż nauczycieli futbolu. Jednak pozory mylą, bo choć byli piłkarze Milanu są dopiero u wrót trenerskich karier, to w większości przypadków ich początki wyglądają obiecująco.
Gennaro Gattuso
Sporo czasu zajęło Gattuso pokazanie światu, że nie jest trenerską pomyłką. Od lutego 2013 roku do grudnia 2014 pracował w trzech klubach i w każdym notował fatalne wyniki. Zaczynał w szwajcarskim Sionie, w którym miał zbudować podwaliny pod zespół walczący o europejskie puchary. Skończyło się na trzech zwycięstwach w 12 meczach i zwolnieniu po 90 dniach pracy. Potem miał za zadanie wyciągnąć Palermo z czeluści Serie B. Ekipa przewyższała resztę stawki o kilka klas, wydawało się więc, że to idealne miejsce dla „Rino” na zebranie doświadczenia. Nerwowy prezes Maurizio Zamparini zwolnił go po ośmiu meczach… Bilans (3 zwycięstwa, remis i 4 porażki) i styl pozostawiały wiele do życzenia. Potem Gattuso nie popisał się w OFI Kreta, z którego odszedł z powodu problemów finansowych greckiego klubu (jakby nie wiedział wcześniej, że z takowymi się tam spotka). Po półtora roku „kariery” jako trener znalazł się na pierwszym poważnym zakręcie.
Robotę znalazł w Serie C, bo tylko tam chcieli szkoleniowca wiecznie przegrywającego. Wóz albo przewóz. Z Pisą Gattuso miał awansować do wyższej ligi albo raz na zawsze skończyć z bawieniem się w trenerkę. Dziesięć miesięcy po jego zatrudnieniu miasto oszalało ze szczęścia z powodu wywalczenia promocji do Serie B po siedmiu latach przerwy. W dwumeczu jego Pisa pokonała 5:3 Foggię, pokazując wszystkie cechy defensywnego pomocnika jeszcze z czasów gry w Milanie. Sam Gattuso w rewanżu dostał w głowę butelką wody i przez kilkadziesiąt minut dyrygował zawodnikami z opatrunkiem chłodzącym. A jak jego zespół prezentuje się na drugoligowym froncie? Osiem punktów po pięciu meczach i siódme miejsce to całkiem przyzwoity dorobek. Zwłaszcza że mówimy o beniaminku, w którym przez pół lata panowało niesamowite zamieszanie. Trener skrytykował zarząd za problemy finansowe klubu i złożył dymisję, by po miesiącu wrócić na to samo stanowisko. Cały Gennaro Gattuso.
Lubię taki typ futbolu, w którym biegasz do ostatniego tchu z nożem trzymanym w zębach i taka gra nam pomoże, ale musimy rozsądnie rozkładać siły. Gennaro Gattuso o jego oczekiwaniach wobec piłkarzy Pisy
Filippo Inzaghi
Dostać do prowadzenia Milan na samym początku kariery? Dla wielu marzenie, ale Inzaghi określa ten czas jako przekleństwo. Włoch musiał ogarnąć bajzel, który pozostawili po sobie Allegri i Clarence Seedorf. Dostał na to dokładnie rok i spektakularnie się wywalił. „Rossoneri” pod jego wodzą grali nudno i bez wyrazu i na koniec sezonu jeszcze mocniej pogrążyli się w ligowej szarzyźnie. Można mówić, że Inzaghi na San Siro zastał Stajnię Augiasza, której nie oczyściłby sam Jose Mourinho. Ale nie ukrywajmy, dla „Super Pippo” był to za duży rozmiar kapelusza.












