Łukasz Garguła to bezwątpienia jedna z największych gwiazd Orange Ekstraklasy. Dzięki jego świetnym podaniom w poprzednim sezonie GKS Bełchatów mógł świętować drugie miejsce w tabeli. Z reprezentacyjnym pomocnikiem rozmawialiśmy po meczu Lech – GKS.
Jak zdrowie, bo to przecież najważniejsze? Dziś grał pan tylko do 60. minuty.
Z pewnością nie jestem jeszcze przygotowany na 90 minut. Ale wszystko zmierza ku temu, żeby z meczu na mecz było, co raz lepiej. Mam nadzieje, że teraz ze zdrowiem będzie wszystko okej. Będę mógł wtedy spokojnie skupić się na treningach, przygotowaniach, no i samych meczach.

Wrócił pan do drużyny, ale nie do końca udało się poprawić grę. Bełchatów troszkę rozczarowuje, w końcu to wicemistrz. Wymaga się od was teraz znacznie więcej niż w poprzednim sezonie, kiedy byliście niespodzianką.
Zgadza się, na pewno wymaga się więcej. Cały czas staramy się odbudować naszą dyspozycję, jaką mieliśmy w zeszłym sezonie. Nie zawsze się to udaje. W każdym meczu musimy dawać z siebie wszystko i liczyć, że w najbliższych spotkaniach będziemy skuteczniejsi. Bo mieliśmy dziś kilka dogodnych sytuacji, troszkę precyzji i to spotkanie ułożyłoby się zupełnie inaczej.
Jak pan podsumuje waszą przygodę z Pucharem UEFA?
Patrząc na to, że Bełchatów pierwszy raz wystąpił w europejskich pucharach to myślę, że trzeba pozytywnie do tego podejść. Oczekiwania były duże, ale drużyna, która debiutuje ma zawsze ciężko. Kibice po wylosowaniu Dnipro liczyli, że jest szansa za zakwalifikowanie się do następnej rundy. Mieliśmy w pierwszym meczu korzystny rezultat. Jednak Dnipro to bardzo dobry zespół.
Tworzył pan groźny duet z Radosławem Matusiakiem. Z kim teraz gra się panu najlepiej? Jest przecież Costly, Dziedzic, Nowak.
Z każdym bardzo dobrze mi się gra. Wiadomo, że wszyscy na raz nie mogą występować, stąd rywalizacja o miejsce. Jesteśmy zgrani. Od dłuższego czasu gramy tym samym składem, te same nazwiska. Dobrze się dogadujemy.
Porozmawiajmy o reprezentacji. Jak pan oceni 2 punkty w eliminacyjnych meczach z Portugalią i Finlandią? To sukces czy porażka?
Na pewno nie porażka. Z Portugalią cieszy punkt i wynik. Jeśli chodzi o Finlandię to zabrakło troszkę szczęścia, bo była ona do ogrania. Generalnie ciężcy rywale, wyjazdowe spotkania, ale jakieś punkty trzeba przywozić. Są 2 punkty, więc trzeba się cieszyć.
Pan na boisku nie wystąpił. Czy trener Beenhakker tłumaczył panu dlaczego? Chodziło o to, że po kontuzji nie jest pan w pełni formy?











