Z pewnością wszyscy znają historię o tym, jak to żołnierze dwóch wrogich sobie armii wyszli z okopów, aby razem świętować Boże Narodzenie. Wielkim rywalom przyszedł również do głowy (ponoć wbrew Hitlerowi, który po całej sytuacji miał być wściekły) pomysł rozegrania meczu w piłkę nożną. Po kilku dniach masowe mordy wróciły do porządku dziennego. Świst kul zagłuszył odruchy ludzkości – przed chwilą tak bliskie dla żołnierzy. W Sewastopolu nikt o wychodzeniu z wyciągniętą ręką nawet nie myślał…
Ta historię, która pisana jest na naszych oczach, też jest znana wszystkim. Prorosyjscy separatyści walczą o wolność wschodnich rejonów Ukrainy, po tym jak doszło do wielkiej aneksji Krymu. Świat grozi Rosji palcem, Rosja emituje w swojej telewizji spoty propagandowe mówiące o tym, że jest w stanie dojechać do Warszawy w dwanaście godzin, a całe zło to Stany Zjednoczone. Kompletnie pomijając, kto w tym całym sporze ma rację, gdzieś w oddali, w cieniu wielkiej polityki i ludzkich tragedii widzimy futbol. Piłka nożna, która z walką o władzę ma mieć niewiele wspólnego, ponownie została wciągnięta do tej brudnej gry…
– Rozumiemy decyzję UEFY, która jest podyktowana chęcią pozostania w ramach przepisów. Ale nie chcemy, by sport na Krymie i w Sewastopolu umarł w konsekwencji takich postanowień. Chcemy udowodnić, że futbol w tych rejonach jest wciąż żywy, a kibice mogą nas w tym wspierać – tłumaczył David Tetruashvilli, dyrektor generalny nowego klubu FK SKCzF Sewastopol.
Dwunastoletnia przygoda z futbolem
PFK Sewastopol został założony w 2002 roku i była to kolejna przymiarka do istnienia profesjonalnego futbolu w tym rejonie Ukrainy. Czajka Sewastopol została rozwiązana z powodów finansowych, a w jej miejsce powstał właśnie PFK. W końcu klubowi znad morza udało się dostać na sam szczyt – do ukraińskiej Premier Ligi. Za pierwszym razem spadli na zaplecze ekstraklasy od razu. Po dwóch latach udało im się jednak wrócić na najwyższy szczebel rozgrywkowy i w sezonie 2013/2014 zająć dziewiąte miejsce. Niestety radość z utrzymania była zdecydowanie przyćmiona trwającą wojną i aneksją Półwyspu.
Warto również przejrzeć historię prezesów klubu piłkarskiego. Skupmy się na dwóch z nich – pierwszym i ostatnim. Z dołka finansowego zespół został wyciągnięty przez ukraińskiego polityka i biznesmena – Oleksandra Krasylnykowa. W 2002 roku był on zarówno szefem, jak i głównym sponsorem drużyny. Ponadto zajmuje się branżą energetyczną i usługami transportowymi. Jak wygląda jego polityczna kariera? No cóż… Widać chyba, że mu się powodziło i był blisko „korytka”. Członek Partii Regionów – partii i rządu, który został obalony przez Euromajdan. Dla tych, którzy nie wiedzą: tak, to właśnie z ramienia tego ugrupowania na samą górę dostał się Janukowycz.
Kto zakończył byt PFK Sewastopol? Wadym Nowinski to ukraiński przedsiębiorca i, a jakże by inaczej, polityk. Wadym Nowiński jest tak naprawdę Rosjaninem, choć dużo lepiej brzmi, że ma tylko korzenie w tamtym kraju. Obywatelstwo Pan Władysławowicz otrzymał dopiero w 2012 roku z rąk Wiktora Janukowycza. We wrześniu 2013 roku wstąpił w szeregi Partii Regionów (w maju uzyskał mandat posła do Rady Najwyższej VII kadencji). Przed kolejnymi wyborami, tym razem przedterminowymi, dołączył do Bloku Opozycyjnego – przeciwników Euromajdanu. A dwa miesiące wcześniej zabrakło mu pieniędzy na wspieranie PFK Sewastopol, czym oficjalnie zakończył istnienie tego zespołu.










